czwartek, 23 lipca 2015

Harcerstwo - moje życie

Siema elo trzy dwa zero!
Nie mogłam wytrzymać bez dodawania postów, dlatego zaraz po przyjeździe z obozu harcerskiego usiadłam przed laptopem. No, może nie zaraz - opowiedziałam rodzicom o swoich przygodach, rozpakowałam się i zrobiłam pranie. Dni są naprawdę gorące, pokochałam granity, shake'i oraz lody. Zaprzyjaźniłam się z okularami przeciwsłonecznymi oraz czapką. Nie ruszam się z domu bez kremu z filtrem oraz butelki wody. Wakacje mijają mi niezwykle szybko, niestety. Przecież wczoraj było zakończenie roku, a już niedługo sierpień! W tą sobotę wyjeżdżam na morze i wracam z początkiem sierpnia. Znów będę musiała Was opuścić na dłużej, a bardzo tego nie chcę :( ale z drugiej strony nie mogę się doczekać gorącej plaży, szumu morza, zachodów słońca, opalonych chłopaków... Jestem pewna, że wyjazd się uda. Co do obozu - wspomnienia są niesamowite. Zwykłe wędrówki czy śpiewanie przy ognisku mają tę magiczną moc, malują uśmiech na twarzach młodych osób. Kocham dźwięk gitary, w harcerskim mundurze czuję się w pełni sobą, uwielbiam spać w namiocie na niewygodnej kanadyjce, mieć przy sobie przyjaciół z tą samą pasją co ja. Chciałabym trochę opowiedzieć o moim harcerskim życiu.
Do ZHP (ZHP = Związek Harcerstwa Polskiego) należę już 3 lata. Z tym wrześniem rozpocznę 4 rok mojej wielkiej przygody. W swej drużynie znalazłam przyjaciół na całe życie, zaczęłam wyjeżdżać na biwaki, obozy, rajdy, nauczyłam się kochać i akceptować świat, mam satysfakcję z pomagania innym ludziom. Stojąc w kręgu innych harcerzy, śpiewam jak najgłośniej nie przejmując się tym, że fałszuję, nie boję się odtrącenia czy wyśmiania. Czuję jak moja dusza ulatuje w rozgwieżdżone niebo razem z iskierkami. Jestem zastępową i bardzo się z tego cieszę. Ostatnio zaczęłam robić śpiewnik harcerski, wkładam w niego całe serce, chcę żeby był jak najpiękniejszy, dbam o szczegóły. Często wychodzę ze znajomymi z ZHP na spacery czy dłuższe wędrówki. Gdy mam jakiś problem, oni mnie wysłuchają i mi pomogą, zawsze będą stać za mną murem.
Niektórzy moi znajomi na wieść o tym że zapisałam się do harcerstwa, popukali się w głowę, jeszcze inni się ode mnie odwrócili. "Przecież to dla głupich dzieciaków, które bawią się w stawianie szałasów w lesie, wychwalają śpiew ptaszków i są przy tym strasznie niehigieniczni bo nie mają się gdzie umyć, obciach, żenada!". Toż to brednie! Oni nawet nie spróbowali jak to jest, nie przyszli na ani jedną zbiórkę - nie mają więc prawa oceniać harcerzy. Równie dobrze ja mogłabym tak stwierdzić, nie dać szansy tej cudownej organizacji, żyć w błogiej nieświadomości i przeświadczeniu o tym że to głupie. Ale nie. Nie nie nie. Ja zrobiłam na przekór wszystkim. Poszłam na zbiórkę, nauczyłam się Prawa Harcerskiego, piosenek, zakupiłam mundur, zapisałam się na biwak, wybrałam się na wędrówkę. I wiecie co Wam powiem? Niczego, absolutnie niczego nie żałuję, przysięgam. Nie mogę słuchać ludzi, przejmować się ich opinią, rezygnować z czegoś tylko dlatego, że to jest 'passe'. Po prostu idę za głosem serca i wiem, że wybrałam dobrze.
Pierwszym moim biwakiem był Zlot Hufca. Było tam mega dużo drużyn, byłam dosyć onieśmielona, nie miałam jeszcze munduru, chusty, krzyża harcerskiego. Podążałam za nowymi znajomymi. Przedstawiano mnie innym harcerzom. Wszyscy spaliśmy w olbrzymiej sali gimnastycznej. Rozłożyłam - po raz pierwszy - karimatę i śpiwór na ziemi, poszłam porozmawiać z rówieśnikami. Jakąś godzinę później miałam chyba ze sto nowych numerów telefonów, rozmawiałam na różne tematy z wieloma osobami, czułam się wspaniale. Poszłam spać o północy, kiedy to zgaszono światło i kazano nam iść spać. Zasnęłam szybko, zmęczona wrażeniami. Gdzieś około 1:00 drużynowa obudziła mnie szarpnięciem za ramię i zawołała, że mam natychmiast wstawać i ciepło się ubrać. Wychodzimy do pobliskiego lasu. Już wtedy wiedziałam, co się święci. Na samą myśl podskoczyłam ze szczęścia. Oto dziś stanę się częścią drużyny. Naciągnęłam buty i ubrałam sweter. W rozczochranych włosach, z zaspanym wyrazem twarzy, wybiegłam pod wejście główne. Stały tam cztery osoby, które tak jak ja miały niedługo dostać barwy drużyny. Reszta zaprowadziła nas do lasu. Musieliśmy iść bez latarek wgłąb niego. Ja - jako odważna nastolatka - poszłam pierwsza. Kilka razy się przewróciłam, pobrudziłam błotem (akurat padało), ale to naprawdę nic! Szybko doszłam do pierwszej czujki. Miałam na niej zjeść bardzo, ale to bardzo niedobrą sałatkę. Dałabym sobie rękę uciąć, że były w niej robaki... No, mniejsza z tym. Przełknęłam ją i ruszyłam dalej. Na kolejnej czujce robiłam pompki i przysiady. Na następnej odpowiedziałam na kilka pytań związanych z ZHP. Ostatnia - czyli czwarta - i mały zawał serca. Natarto moją twarz błotem - ok, to nic. Ale kiedy zakapturzone postacie zaczęły się do mnie zblizać z długimi, ostrymi finkami, opadła mi szczęka. W sumie tylko wtedy się przestraszyłam, aczkolwiek stałam w miejscu, z zaciśniętymi ustami. Jeden chłopak w czarnej bluzie zaczął mi ścierać błoto swoim nożem. Cudem uniknęłam zdarcia naskórka. Jegomość przyciskał ostrze dosyć mocno, auć. Najważniejsze że żyję! Potem wziął mnie na ręce i pobiegł w stronę rozpalonego nieopodal ogniska. Tam czekali na mnie ludzie z drużyny. Otrzymałam piękną chustę, wszyscy z radością powitali mnie w drużynie, a ja byłam z siebie dumna.
Niedługo po tym biwaku przyszedł mój śliczny mundur. Szary, naszyłam na niego plakietkę z biwaku. Potem doszły kolejne plakietki i przypinki. Uszyłam sobie pagony, własnoręcznie zrobiłam pierścień. Czyli harcerka pełną gębą.
Nie chcę przynudzać, ale muszę napisać jak dostałam krzyż (wybaczcie mi to). Byłam na swoim pierwszym obozie letnim, w górach, w ostatni dzień miałam wartę. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że akurat wtedy go otrzymam. Zaczęło się zwyczajnie: kolega zawołał mnie z drugiego końca obozowiska, że mam do niego przyjść. Ucieszyłam się - koniec warty, mogę iść spać! Niedoczekanie moje. Kiedy tylko zaczęłam kluczyć pomiędzy namiotami, narzucono mi koc na głowę. Ktoś złapał mnie za nogi, ktoś za ręce. Oboje stęknęli z wysiłku - mam nadwagę, niestety. Zatahali mnie - znowu! - do lasu. Tym razem byłam sama. Musiałam po ciemku odnaleźć czujki, na których odśpiewałam Hymn Harcerski, powiedziałam treść Prawa, Przyrzeczenia i Modlitwy Harcerskiej. Potem podeszłam do ogniska, przy którym stała znaczna część mojej drużyny. Jako matkę krzyżową obrałam sobie najlepszą przyjaciółkę Kasię. Nad ogniskiem, z wyciągniętą ponad płomień ręką, powtórzyłam Przyrzeczenie i drużynowa wpięła mi na mundur przepiękny krzyż. Odśpiewano mi moją ulubioną piosenkę pt. "Harcerskie ideały". Później udaliśmy się do namiotów, ale ja z wrażenia długo nie mogłam zasnąć.
Cóż, to wszystko co miałam do przekazania. Następna notka w sierpniu. Mam ogromną nadzieję że dobrze spędzacie wakacje i się nie nudzicie. Trzymajcie się, misie! Czuwaj!!!

wtorek, 7 lipca 2015

Bff tag

Cześć misie! Jak już wcześniej wam obiecałam, razem z Oliwką z bloga Wszystko i nic postanowiłyśmy zrobić bff tag. Odpowiedziałyśmy na 20 pytań i z przyczyn... nie wiem jakich, ale zawsze pisze się coś o przyczynach, nieważne, postanowiłyśmy zamieścić je tutaj (oczywiście wraz z odpowiedziami!).
♥♥♥
 1. Gdzie i jak się poznałyście?
Na estradzie muzycznej, gdzie podczas pierwszego spotkania podeszłyśmy do siebie i zaczęłyśmy rozmawiać.

2. Jakie jest wasze najlepsze wspólne wspomnienie?
I tu wspólnie stwierdziłyśmy, że dotyczy ono pewnego lasku. Kiedy była ładna pogoda wybrałyśmy się tam robić zdjęcia, bardzo długo gadałyśmy, mówiłyśmy sobie o swoich problemach, fotografowałyśmy dosłownie wszystko, Oliwia zgubiła buta, śpiewałyśmy ulubione piosenki, podglądałyśmy chłopaków grających w piłkę... Po tym spotkaniu - a było to gdy dopiero zaczęłyśmy się zaprzyjaźniać - stwierdziłyśmy że jesteśmy przyjaciółkami.

3. Opiszcie siebie nawzajem jednym słowem
Oliwka: Megahiperzajebista! (dziękuję, dziękuję)
Zuzia: Zakręcona! (jak słoik nutelli, tak na marginesie)

4. Wymarzona praca twojej przyjaciółki...?
Oliwka: Zuzia na pewno chciałaby być piosenkarką, a jeśli nie uda jej się kariera, to chciałaby iść na medycynę (bingo!)
Zuzia: Oliwka od dawna chciałaby wydać książkę i zostać pisarką albo być słynną aktorką/piosenkarką. Jeżeli to nie wypali, marzy o zawodzie dziennikarki (punkt za poprawną odpowiedź dla mnie)

5. Czego w sobie nie lubicie?
Oliwka: Hmm... w sumie lubię w tobie wszystko, ale smuci mnie fakt, że jesteśmy tak daleko od siebie (Oliwia obecnie jest w Austrii)
Zuzia: Mnie również smuci to że mieszkamy w dwóch różnych krajach, ew. No i czasem za bardzo się tremujesz, ale generalnie toleruję wszystko.


6. Jakbyśmy razem mogły gdzieś pojechać, to gdzie by to było?
Oliwka: Ja wybieram Kalifornię!
Zuzia: Chciałabym zwiedzić z tobą Paryż i Los Angeles.
 
7. Komu zajmuje dłużej wyszykowanie się rano?
I tu jednogłośnie stwierdziłyśmy że mi (czyli Zuzi). Rano spędzam na ogarnięciu się pół godziny, a Oliwia piętnaście minut (jak ona to robi?!)
 
8. Ulubiona pora roku twojej przyjaciółki?
Oliwka: Zuzia uwielbia lato, słońce, lody i wakacje (oczywiście że tak)
Zuzia: Oliwia kocha wiosnę i lato (oklaski dla mnie)
 
9. Ulubiona piosenka twojej przyjaciółki?
Oliwka: Ariana Grande - Love me harder, A rocket to the moon- ever enough, Edyta Bartosiewicz - Wodospady łez, Monika Brodka - Znam cię na pamięć (i tu powiem szczerze że Oliwia nie pamiętała tytułów, ale wykonawców owszem)
Zuzia: Wszystkie piosenki twojego męża - Justina Biebera (jestem takim geniuszem, wow)
 
10. Jakie buty woli twoja przyjaciółka: płaskie podeszwy czy obcasy?
Obie nie umiemy chodzić na obcasach więc jednogłośnie stwierdziłyśmy że płaskie.
 
 11. Twoja przyjaciółka woli spódnice czy spodnie?
Oliwka: Zuzia woli spodnie (prawda)
Zuzia: Oliwia lubi chodzić i w spodniach, i w spódnicach, więc pół na pół (również prawda)

12. Ulubione zwierzę twojej przyjaciółki?
Oliwka: Zuza uwielbia kotki i pieski
Zuzia: Oliwia kocha psy (sama ma jednego , nawet nie wiecie jak jej zazdroszczę)

13. Co najbardziej w sobie lubicie?
Oliwka: Lubię Cię za wszystko. Za to, że właśnie przy Tobie mogę być sobą, że mogę przy Tobie wszystko powiedzieć. Lubisz się ze mną wygłupiać i zawsze wiesz co dzieje się w tej mojej małej, głupiutkiej główce. Najlepsze jest to, że chociaż jesteśmy daleko zawsze mogę na Ciebie liczyć i Vice Versa. Po prostu dziękuję, że jesteś! (kckckckc mocno)
Zuzia: Co ja w tobie lubie... Wszystko! To że jesteś pozytywnie zakrecona, radosna, jesteś istnym wulkanem energii. Potrafisz słuchać i pocieszać, zawsze mnie rozśmieszasz, masz sto pomysłów na minutę. Przy tobie mogę być sobą bo wiem że nie ocenisz mnie z góry. Od razu wyczuwasz że jestem smutna, umiesz dobrze doradzić. Miewasz głupie pomysły, ale zwykle wygrywa twój niezastąpiony rozsądek. Kochasz próbować nowych rzeczy, nie masz przede mną tajemnic. Należysz do odważnych, lecz także wrażliwych osób, które umieją dostrzec piękno świata oraz dobrą stronę w każdej sytuacji. Zarażasz swoim optymizmem i nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. Jesteś niezastąpioną przyjaciółką i to wszystko w tobie lubię. Koooooocham cię!

14. Twoja przyjaciółka woli filmy romantyczne, horrory czy komedie?
Oliwka: Zuzia uwielbia się bać, tak więc zdecydowanie horrory (dziesięć punktów dla Gryffindoru!)
Zuzia: Oliwia sięga po komedie i filmy romantyczne, ponieważ okropnie boi się horrorów (to wyjaśnia czemu nigdy nie możemy ustalić co będziemy razem oglądać ew)

15. Twoja przyjaciółka woli iPhone czy BlackBerry?
Hm, i tu doszliśmy do tego punktu, gdzie obie nie wiemy co wybrać, ponieważ nigdy nie korzystałyśmy z iPhone'ów ani BlackBerry, więc zostawimy to bez komentarza.

16. Jaki jest ulubiony film twojej przyjaciółki?
Oliwka: Mam je na końcu języka... Na pewno "Liceum Avalon" i... iii... "Kołysanka"! Pamiętam, że ostatnio strasznie spodobała ci się "Złodziejka książek".
Zuzia: Zaraz zaraz... twoje ulubione filmy... No tak, oszalałaś na punkcie "Love, Rosie" a twoim naj filmem od dawna było "Annie". (przytoczyłam nasze dosłowne wypowiedzi żeby było ciekawiej. Ale nie było. Eh. Nieważne)

17. Macie jakieś wspólne pasje? Jeśli tak, to jakie?
Owszem, mamy. Obie kochamy śpiewać, pisać opowiadania i blogować.

18. Jaki jest ulubiony serial telewizyjny twojej przyjaciółki?
Oliwka: Zuzia na ogół nie ogląda telewizji (nie patrzę się nawet w stronę telewizora, tak dla ścisłości), ale jeśli miałaby wybierać byłby to "Dr. House" (potwierdzoneinfo)
Zuzia: Oliwia jest fanką "Pretty little liars" oraz "Chica vampiro"

19. Jak do siebie pieszczotliwie mówicie?
Oliwka: Zuzia, Zuziol i Pandorożec
Zuzia: Cynka, Oliwcia, Oli

20. Ulubiony kolor twojej przyjaciółki to...?
Oliwka: czarny, miętowy, błękitny, turkusowy, niebieski, morski i jasnoróżowy
Zuzia: czarny, biały, miętowy i niebieski

♥♥♥
Tym sposobem skończyliśmy ten bff tag. Mojej kochanej Oliwce dziękuję za współpracę i konstruktywne wypowiedzi. Myślę, że to już niestety ostatnia notka w lipcu, ponieważ wyjeżdżam na obóz oraz nad morze i wrócę dopiero w sierpniu :( tak więc zobaczymy się znowu w drugiej połowie wakacji. Miłego wypoczynku!
 

piątek, 3 lipca 2015

Rodzeństwo: radość czy przekleństwo?

Witajcie! Jak wcześniej obiecałam, w wakacje notki będą się pojawiać częściej - jeśli nie będę akurat w podróży. Aktualnie świeci u mnie słońce, jest dosyć ciepło, byłam w parku z młodszą siostrą i cieszę się ładnym dniem. Niedługo zrobię post z moją przyjaciółką Oliwią, gdzie będziemy odpowiadać na różne pytania (ta notka będzie tylko dla wytrzymałych, ostrzegam).
Dzisiejszym tematem będzie rodzeństwo - jedne z najważniejszych osób w naszym życiu, z którymi przeżywamy lepsze i gorsze chwile, nawzajem się wspieramy, codziennie rozmawiamy. Często zdarzają się także kłótnie, ciche dni, złość. Ale mimo wszystko nie moglibyśmy bez rodzeństwa żyć, prawda? Mam młodszą siostrę, która jest dziewięcioletnim diabłem; zabiera mi moje rzeczy, chce się  bawić, naśladuje mnie, zawsze próbuje podsłuchiwać moje rozmowy, bałagani w moim pokoju. Okropnie mnie to denerwuje - ileż można prosić, aby przestała nosić moje koszulki, nie chodziła wszędzie tam gdzie ja i przestała naśladować sposób mówienia?! Czasami chcę być jedynaczką, żeby ufo porwało moją siostrę, zmieniła się w karalucha, cokolwiek... Ale nie wiem, jak moje życie wyglądałoby bez niej. W tym momencie pewnie uznacie mnie za nienormalną ale spokojnie, nie trzeba wzywać egzorcysty, słoneczko mi nie przygrzało. Czuję się całkiem dobrze, przysięgam. Posiadanie rodzeństwa ma wiele zalet które teraz przedstawię.
♥♥♥
młodsze rodzeństwo
jeśli - tak jak ja - macie młodszą siostrę czy brata, możecie uważać się za prawdziwych szczęściarzy. Dlaczego?
Mam więcej swobody, wolności. Rodzice nie poświęcają mi już tak dużej uwagi jak wcześniej - muszą zająć się także siostrą. Mała potrzebuje dużo czasu, miłości oraz przede wszystkim wychowania. Nie jest jeszcze samodzielna, więc mama daje mi więcej luzu, nie pilnuje mnie zbytnio, ponieważ w pierwszej kolejności troszczy się o młodszą córkę. Oczywiście chętnie korzystam z danej mi wolności, nareszcie mogę odpocząć od czasem nadopiekuńczych rodziców. Komu zawdzięczam tę wolność? Siostrzyczce, naturalnie.
Dzięki "tej małej paskudzie" wyrobiłam sobie odpowiedzialność. Kiedy mama każe mi jej pilnować, mogę poczuć, jak to jest być matką. Pilnuję, aby nie zrobiła sobie krzywdy, uczestniczę w zabawach, daję jeść. Mam szansę poćwiczyć przyszłą rolę mamy. Jestem po części dumna z tego powodu, że rodzice ufają mi na tyle, aby powierzyć mi opiekę nad małą.
Bywają chwilę, gdy najchętniej nakrzyczałabym na siostrę, która wciąż się na mnie gapi, wyłapuje nowe zwroty (co gorsza, używa ich też w rozmowie z rodzicami!), bez pytania bierze bluzki, opowiada o mnie swoim nauczycielom. Ale w gruncie rzeczy sprawia mi to przyjemność - jestem jej idolką. Naśladowanie to dowód uznania, wiem że jestem jej autorytetem, wzorem. Chcę się tym cieszyć - kto wie, kiedy jeszcze poczuję się gwiazdą?
Często chciałabym się pobawić tak jak małe dziecko, ale się wstydzę - przecież jestem za duża na zabawy. Młodsza siostra ciągle prosi mnie o to, żebym poukładała z nią puzzle albo utuliła do snu misie - czyż to nie świetna okazja do tego, aby znów poczuć się dzieckiem? Kiedy mama przyłapie mnie na beztroskiej zabawie z siostrą, zawsze mogę powiedzieć, że właśnie zajmuję się małą ;)
starsze rodzeństwo
Pewnie myślicie teraz "no tak, młodsze rodzeństwo może i jest spoko, ale co, jeśli mam starsze?". Ono też ma naprawdę wiele zalet.
Starsze rodzeństwo "oswoiło" rodziców. Brat czy siostra wypróbowali już mamę, przyjęli na siebie jej emocje, takie jak wstyd, złość, zdenerwowanie, strach. Tata nie będzie już zdziwiony twoimi wybrykami, ponieważ już to przerabiał i twoje pomysły potraktuje łagodniej.
Obserwując starsze rodzeństwo wiesz, kiedy prosić o coś rodziców, a kiedy lepiej zejść im z drogi. Jeśli mamę denerwuje to, że siostra bałagani, wiesz, że musisz posprzątać w pokoju. Tata prosi brata, aby umył naczynia? Najwyższy czas nauczyć się zmywać.
Starsze rodzeństwo to wielkie wsparcie. Kiedy masz ważny sprawdzian i jesteś podenerwowana, to właśnie ono pomaga ci się nauczyć i parzy herbatę. Może w domu często sobie dokuczacie, ale poza nim staje się obrońcą i nie pozwoli aby stała ci się krzywda. Gdy nikt w ciebie nie wierzy, zawsze możesz liczyć na siostrę lub brata, prawda?
Starsze rodzeństwo to istna skarbnica wiedzy. Przecież - bądź co bądź - przeszli już przez wiek, w którym aktualnie jesteś. Możesz się do nich zgłosić po radę, doskonale cię zrozumieją, ponieważ sami mieli takie problemy; z tym, że oni nie mieli tak łatwo jak ty, bo musieli stawić im czoła sami.  Rodzeństwo pokaże ci, gdzie są fajne miejsca w okolicy, przedstawi starszych kumpli (przystojniacy albo ślicznotki? czemu nie!), zabierze na koncert.
Za swoje czyny ponosisz mniejszą odpowiedzialność. Kiedy zostajesz sam z rodzeństwem i sytuacja wymyka się spod kontroli (dom wygląda jak ruina, słyszycie nadjeżdżającą z piskiem opon policję) zazwyczaj na starszego brata czy siostrę spada większa odpowiedzialność - przecież  jest starszy i mądrzejszy...
♥♥♥
Mam nadzieję, że dzisiejsza notka przypadnie wam do gustu. Bardzo się starałam wychwycić jak najwięcej plusów posiadania rodzeństwa. Myślę, że wam się spodobała.
Na koniec chciałabym pokazać moją ukochaną piosenkę. Znam ją na pamięć i mam do niej wielki sentyment. Jest to piosenka zespołu "A rocket to the moon" pod tytułem "Ever enough".
 https://www.youtube.com/watch?v=1WTUv3KvgNM
Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu również ukaże się notka. Bardzo was kocham!