sobota, 9 lipca 2016

Media... nie pozwól się oszukać

Hejka :)
Dziś przychodzę do was z postem na temat tego, w jaki sposób rządzą nami media. Pewnie myślisz sobie teraz "ha! na mnie wcale to nie działa, mam swój rozum, wiem co jest dobre, co złe". Cieszę się z tego, ale nie zawsze właśnie tak jest...
Media kreują odpowiedni wizerunek, typ wyglądu, zachowania, eksponują wartości, którymi każdy powinien się w życiu kierować. Ich przekaz to nie tylko reklamy lodów i magazynów pełnych pięknych kobiet wystrojonych w najnowsze ubrania z kolekcji sławnych projektantów. Chociaż przyznaj, czasami gdy je oglądasz, czujesz pragnienie, aby być tak piękną, szczupłą, wysoką, pociągającą i uwielbianą przez aparat jak one. Nie wierzę, że nigdy taka myśl nie przemknęła ci przez głowę. Nawet gdy leci reklama nowej czekolady, ślinka napływa ci do ust, chciałbyś jej spróbować. Przecież wszyscy ją tak zachwalają, jest warta ceny!
Ostatnimi laty media kreują modę na bycie fit. Oczywiście, bycie zdrowym jest ważne. Ale bycie ZDROWYM, a nie bardzo chudym. Owszem, niedawno pojawia się też nowa moda na wysportowane, kobiece sylwetki. Przecież wszyscy robią to dla nas, my robimy to dla siebie, te mięśnie są potrzebne, bicki i sześciopak to rzecz, z której powinniśmy być dumni. Tak, to powód do dumy, bo sami na to zapracowaliśmy, i to jest poniekąd fajne. Ale osoby, które promują ten styl życia, wcale nie robią tego dla nas. Robią to wyłącznie dla siebie, ponieważ dostają pieniądze. Media mówią, że właśnie chodzenie na siłownię, kupowanie białek, dietetycy potrafią zdziałać cuda. 
A wiecie czemu tak bardzo kładą na to nacisk?
Bo na tym zarabiają. Zarabiają trenerzy, dietetycy, producenci reklamy. Bycie baaardzo wysportowanym wcale nie jest ci potrzebne do życia, w głębi serca o tym wiesz. Ale chcesz być jak te sławne panie z programów śniadaniowych, które wyrzuciły ze swojej diety dotychczasowe produkty i udały się do dietetyków. Po pewnym czasie zastanawiasz się, czy ty też nie powinieneś spróbować, może to rzeczywiście jest niezbędne do pełni szczęścia? Od tego się zaczyna. Nie mówię, że to źle, jakieś cele trzeba mieć. Lecz wszystko, co kreują media, tak naprawdę nie jest ci potrzebne do tego szczęścia, i bez tych wszystkich ubrań, kosmetyków, diet, personalnych trenerów, jesteś w stanie przeżyć. Nie daj się ogłupić! Sam wybierz, co jest dla ciebie najważniejsze. Sam ustal, jak chcesz wyglądać i jakimi wartościami się kierować. Nic nie szkodzi, jeśli lubisz kolczyki, różowe spinki do włosów i staromodne okulary. Najważniejsze, żebyś to TY czuł się dobrze w swoim ciele. Media to tylko i wyłącznie rzecz, która ma cię namówić na bycie szarą masą i wydawanie kolejnych pieniędzy na nic, co byłoby potrzebne. Chociaż przyznam, ja też ćwiczę i mam dietę, ale robię to dla siebie, nie ze względu na media. Może nawet napiszę o tym post?
Na razie zmykam, do zobaczenia! Buziaczki!

środa, 6 lipca 2016

dobre zachowanie to nie sztywniactwo

Witam!
Taki piękny dziś był dzień... wyszłam sobie na lody z moją przyjaciółką, rozmawiałyśmy o filmach i książkach, kulturalnie, bez darcia się na całe osiedle, bez przeklinania i straszeni dzieci na placu zabaw. Nie przeganiałyśmy ich z huśtawek, słowem - zachowanie takie, jakie powinien mieć każdy szanujący się człowiek. 
Chwilę później do parku weszły nasze znajome. Gimbaza 100%.
Oczywiście w ręce każdej z nich papierosy, w butelkach po tymbarku piwo, krzyczą, plują i nie zważają na nic. Podeszły do nas, żeby się przywitać. Co drugie ich słowo to wulgaryzm. No nie wierzę. 
Chciały wyjść na miłe i poczęstować nas papierosem, odmówiłyśmy, mamy zasady, nie palimy przed uzyskaniem magicznej liczby osiemnaście. Ja w sumie nigdy nie chcę palić, nie odczuwam takiej potrzeby, one tylko niszczą zdrowie i zabierają pieniądze. 
Nasze koleżanki zaczęły się śmiać, że my jesteśmy takie święte i słuchamy mamusi. Cóż, tak bywa. Zachciało im się huśtać więc zepchnęły dzieciaki z urządzeń, przestraszyły jednego z chłopców tak bardzo, że zaczął płakać. 
Nie obyło się bez interwencji mam. Rodzicielki zaczęły karcić moje znajome, ale te nic sobie z tego nie robiły. Brak jakiegokolwiek szacunku dla starszych.
Cóż, może i jestem przestarzała, przemądrzała, nudna, głupia i *tu wstaw cechę która przychodzi ci do głowy* ale jestem dumna z siebie, że nie jestem taka jak one. Już kilka razy próbowałam z nimi na ten temat rozmawiać, zignorowały mnie. Wyśmiały. Przecież to ta szara Zuza, nie pije, nie pali, nie odbierali jej nigdy w nocy z posterunku policji. Ja to się cieszę, że tak nie jest, że mam swoje zasady i potrafię się powstrzymać przed robieniem głupstw. Nie jest mi przykro gdy tak o mnie mówią, jestem zadowolona, mam własny rozum. Potrafię poszanować starszych i młodszych, nie jestem gorsza przez to że zachowuję się sztywno (a może po prostu rozsądnie?).
Czuję się za to rozczarowana rówieśnicami. Okej, bycie szalonym, zwariowanym, pewnym siebie, zabawnym - to jedno. Ale bycie aroganckim, cynicznym, wulgarnym, bardzo chamskim, brak szacunku i przyzwoitości - to drugie.
Sam wybierz, co wolisz. Dobre zachowanie nie równa się sztywniactwu. Dobre zachowanie to szacunek ze strony innych.
Cóż, idę, chce mi się dosyć spać, dzień był śliczny, ale męczący, wysoka temperatura dała się we znaki. Dobranoc xx

wtorek, 5 lipca 2016

dziękuję!

hejka siemaneczko!
Wakacje, wakacje i jeszcze raz wakacje! Zdążyłam się już opalić i przyznam, że cudownie jest nie myśleć o tym, iż następnego dnia muszę nauczyć się na 93984277 kartkówek.
Jestem wdzięczna.
Jestem wdzięczna za to, że na dworze świeci piękne słońce i pada deszcz.
Jestem wdzięczna, bo mam dach nad głową i kochającą rodzinę.
Jestem wdzięczna, bo mam przy sobie ludzi których najbardziej kocham, którym ufam, na których mogę polegać zawsze i wszędzie.
Jestem wdzięczna za to, że mogę chodzić do szkoły i zdobywać wiedzę.
Jestem wdzięczna, bo mam się w co ubrać i co jeść.
Jestem wdzięczna, gdyż mogę rozwijać swoje pasje.
Jestem wdzięczna, ponieważ mam plany, marzenia, cele, zainteresowania.
Jestem wdzięczna za każdy kwiat, który sfotografowałam.
Jestem wdzięczna za każdy uśmiech od przypadkowego przechodnia na ulicy.
jestem wdzięczna za inspirujące książki i piękne filmy.
Jestem wdzięczna za łzy i za śmiech.
Jestem wdzięczna za swoje szczęście.
Mimo, że nie mam najnowszego modelu telefonu, najmodniejszych butów, tysiąca znajomych, chłopaka, nie mieszkam w Los Angeles, większość moich marzeń nigdy się nie spełni - dziękuję.
Chciałabym móc codziennie dziękować ludziom, za wszystko co dla mnie zrobili.
Uczynili moje życie lepszym, pokazali czym jest prawdziwa miłość.
Dali mi wszystko, czego naprawdę potrzebuję.
Wiem, ile na świecie jest cierpienia, bólu i nienawiści, ile codziennie zostaje zabitych osób w moim wieku.
Zdaję sobie sprawę z tego, jak płaczą z bezsilności, jak zostają im zadawane rany; przez rodzinę, ludzi znajomych i nieznajomych.
Pomimo że nigdy nic nie zrobili, są nienawidzeni.
Świat jest przecudowny, ale pełen sprzeczności.
Chciałabym potrafić zaprowadzić pokój na świecie, powstrzymać wojny, kłótnie, wypędzićzło z serc innych.
Zdaję sobie sprawę - nie uda mi się to, ale mogę w pewnym stopniu pomóc.
Dlatego chodzę do wolontariatu, pracuję z niepełnosprawnymi dziećmi, organizuję różne akcje charytatywne.
Chcę przychylić nieba wszystkim potrzebującym.
Staram się, aby choć w najmniejszym stopniu osłodzić niedolę potrzebującym.
Dziękuję, ze to nie ja jestem osobą wymagającą stałej opieki i że nigdy nie zaznałam prawdziwej nienawiści i agresji ze strony drugiego człowieka.
Życie nie jest tylko po to, by brać, trzeba umieć też dawać coś od siebie.
Trzeba potrafić oddać cząstkę siebie komuś innemu.
Mam nadzieję, że wy też dziękujecie za to co macie; a macie coś na pewno.
I że chętnie się dzielicie szczęściem.
Życzę wam, abyście docenili swoje życie.
Jestem wdzięczna za przeczytanie tego postu do końca.
Dziękuję ♥

poniedziałek, 4 lipca 2016

lato nie musi być lenistwem

Hej
Wakacje rozkręciły się na dobre, a do mojej miejscowości zawitało piękne słońce. Nareszcie mam czas na to, aby się spokojnie wyspać, spotkać z koleżankami, poćwiczyć, nadrobić listę książek do przeczytania i seriali do oglądnięcia, zrobić porządki, nauczyć się gotować, grać na gitarze... no właśnie. Jak zwykle powtarzam sobie że to nareszcie dużo wolnego czasu, który mogę przeznaczyć na wiele ciekawych, produktywnych rzeczy! Ale.. już po kilku dniach okazuje się, że upały za bardzo męczą, że dni są zbyt krótkie, że muszę dać sobie jeszcze jeden dzień na nie robienie praktycznie niczego, żeby wypocząć przed nowym rokiem szkolnym. Niestety nic, dosłownie nic nie jest w stanie oderwać mnie od łóżka, telefonu i lodówki. Znasz to skądś? Jeśli tak, to h5, jeśli nie, to podziwiam.
Od zawsze nienawidziłam tego, jak mało mam w sobie samozaparcia i silnej woli. Że nie potrafię powiedzieć sobie "Wstawaj Zuza!" i z radością wyjść na rower, wyręczyć mamę w zrobieniu obiadu i poukładać rzeczy w szafie.
To nie polega na tym, żeby przekopać wszystkie podręczniki do następnej klasy i wkuć cały materiał czy wymyślić nową regułę matematyczną. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ja po prostu nie chcę zmarnować kolejnych wakacji i przez cały rok żałować, że nie wykorzystałam tego czasu lepiej.
Dobrym sposobem na moje lenistwo jest zaplanowanie sobie całego dnia. Nie chodzi o to, żeby nastawić budzik na szóstą, zmusić się do biegania, męczyć na największym słońcu i przeczytać najnudniejszą książkę świata tylko po to by móc skreślić kolejną czynność ze swojej żelaznej listy. Wiadomo, iż taka lista nie podziała, jeżeli będzie na niej napisane coś w stylu:
-poćwiczę
-zrezygnuję z komputera
-zamienię słodycze na owoce
-będę przynajmniej trzy godziny siedzieć na świeżym powietrzu
Od razu mówię, że na pewno nie zrobimy nawet jednego punktu. Po prostu nam się odechce, gdy zobaczymy ilość zadań oraz zbyt wysokie wymagania postawione samemu sobie. Cele muszą być realne, a na pewno przyjemniej będzie nam żyć ze świadomością, że dzień był produktywny i zrobiliśmy wszystko, co mieliśmy w planach.
Po drugie, nie można stworzyć kilometrowej listy napisanej drobnym maczkiem z rzeczami do zrobienia. Nie starczy nam na to dni, a będziemy chodzić poirytowani, że tak łatwo się poddaliśmy. Lepiej wyznaczyć sobie 10 zadań i trzymać się ich przez te dwa miesiące. Brzmi sensownie, prawda?
Po trzecie - upał i zmęczenie to nie wymówka! Lato charakteryzuje wysoka temperatura, pot spływający z czoła i lenistwo. Nie wolno wtedy wyłączyć się z życia i myśleć tylko o tym, jak można się ochłodzić. Wiadomo, nie można przesadzać i w najbardziej upalnych godzinach wyjść pobiegać. Ale gorąco będzie, niezależnie od tego co robimy więc nie zwalajmy braku silnej woli na gorąco.
Widzicie, ja też mogłam nie pisać tej notki. Przyjemniej byłoby pooglądać film i spędzić kolejny dzień na wylegiwaniu się w łóżku. Ale zmotywowałam się do tego, by pisać. Wszystko jest dla ludzi - wy też dacie radę zrobić to, na co macie ochotę. Miłych wakacji!