wtorek, 29 grudnia 2015

carpe diem!

Hi babes
jest już po świętach i chyba nie będzie to dla was zaskoczeniem, że i ja nie poczułam ich atmosfery. Ale cóż, było, minęło. No właśnie... czy nie tak jest z naszym życiem? Czy tych okresów nie chcecie jak najszybciej przecierpieć, zmęczyć, przejść do kolejnego etapu? Muszę z przykrością przyznać że ja bardzo często myślę w taki sposób. Gimnazjum? Okej, to tylko odcinek czasu, jakoś to będzie, za kilka lat już będę dorosła, skończę szkołę, zostaną tylko wspomnienia. Wizyta u dentysty? Kłótnia? Za godzinę będzie niemiłą myślą z tyłu mojej głowy. Bo przecież życie toczy się dalej...czyż nie? Owszem, taki tok myślenia jest trafny, bezbolesny, wręcz bezpieczny. "Żyjemy. Byle do piątku, byle do świąt, byle do wakacji, byle do lata, byle jak...". To mnie w sumie zasmuca. Nie tak sobie wyobrażałam życie. Jedyne, bezcenne. Rzucając się w wir nauki, zajęć dodatkowych, ja po prostu tonę. Kiedy znajdę się na dnie, aby na zawsze zakopać się głęboko w mule? Muszę niestety stwierdzić, że nawet teraz tak myślę. Czekam na ferie, następnie wakacje, koncert, wyjazd. Przecież i one mogą okazać się porażką, a pewnego zwykłego, jakiegoś dnia może wydarzyć się coś wspaniałego i nie trzeba czekać na specjalne okazje. Od wydarzenia do wydarzenia, jakbym łączyła kolejne punkty. Czuję, że życie przecieka mi przez palce. Tyle rzeczy mogłam zrobić, przepuściłam tyle szans i okazji, a ja nie chcę niczego żałować. Dzieciństwo minęło bezpowrotnie. Młodość jak kamień w wodę. Nie cofnę się w czasie, nie naprawię niektórych rzeczy. Ale oddycham, poruszam się dalej. Straciłam przyjaciela? Słońce przez to nie zgasło, gwiazdy nie spadły. Lecz dla mnie to była tragedia. Ludzie codziennie przeżywają własne dramaty, te małe i te duże, skrywają sekrety pod maską dobrego uśmiechu. Muszą jakoś ciągnąć to dalej. Zmagać się z trudami. Wierząc, że los się uśmiechnie. Niektórzy nie dają rady. Nie mają na co czekać. To jest chyba najsmutniejsze. Brak celów, marzeń, ambicji, punktu, którego można by się złapać, ramion, do których można by się przytulić. Coraz częściej zdarza mi się myśleć według schematu zaciśnij zęby-przeżyj-zapomnij. Przecież od tego się nie umiera. Będzie trochę boleć i przestanie. Tylko nie wolno się poddać. Owszem, skoro to ma mi pomóc, to będę postępować według tego wzoru. Ale ja nie chcę karmić się rutyną, szarością dnia. Chcę odczuć na własnej skórze smak porażki oraz zwycięstwa. To moje życie, jest w moich rękach. Będę robić szalone rzeczy, podejmować decyzje, tracić osoby na których mi zależy - ale nie zamierzam po smutnych wydarzeniach mozolnie ciągnąć ołówka do kolejnego punktu. Chcę każdego dnia uczyć się czegoś nowego, dusić go jak cytrynkę, odnajdywać szczęście w każdej chwili. Nie chcę w poniedziałek żyć do piątku i z nieobecnym wzrokiem zrywać kartki kalendarza. I wam też tego życzę. Żebyście oddychali pełną piersią i niczego nie żałowali. Nie planowali, chociaż wyznaczali cele. Żeby życie wam nie uciekło.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Brak empatii jednym z najgorszych przekleństw XXI wieku

Hi there
muszę się pochwalić, że kupiłam bilet na wymarzony koncert (nie, nie Justina) i jadę na obóz harcerski, także 2k16 zapowiada się dosyć dobrze. Jutro mam klasową wigilię, mam nadzieję że będzie miło. Z mniej przyjemnych rzeczy, spotkałam dziś swojego byłego najlepszego przyjaciela i nawet nie powiedział mi cześć, ale nieważne. 
Tematem tej notki będzie...hm, w sumie nie wiem jak to ubrać w słowa. Empatia? Zresztą, zobaczycie podczas czytania.
♥♥♥
Na początek kilka sytuacji z mojego życia. Chodzi mi głównie o to, że chcę wam przybliżyć zagadnienie.
Sytuacja pierwsza: Ostatnio zadzwoniła do mnie przyjaciółka opowiadając "przezabawną" historię, jak to rozpowiedziała wszystkim w klasie, że znienawidzona przez nią dziewczyna ma kuratora, pijących rodziców i na dodatek pani na wuefie na nią nakrzyczała. 
Jest moją przyjaciółką, ale nie będę tolerować u niej takich rzeczy, tym razem przegięła. Na spokojnie wytłumaczyłam że takie postępowanie nawet w przypadku braku sympatii do drugiej osoby nie jest dobre. Dziewczyna ma kłopoty więc zamiast ją wkopywać i robić przykrości przynajmniej dałaby jej spokój. Przyjaciółka była dosyć niezadowolona, według niej to co zrobiła jest uzasadnione, bo przecież one się nie lubią, ale ja mam w tej kwestii inne zdanie. 
Sytuacja druga: Kręciłam filmik na konkurs w parku i kazałam koleżankom usiąść na huśtawkach. Kiedy zeszły, w kadr weszły mi dwie nieznajome nastolatki. Usiadły na huśtawkach, więc poszłyśmy kręcić gdzie indziej, jednakże one szły cały czas za nami, mówiąc, że nie dadzą nam dokończyć. Żadna z nas ich nie znała i szczerze mówiąc jeszcze bardziej załamałam się ludźmi. Oczywiście odpuściłyśmy i poszłyśmy do drugiego parku, żegnane obelgami. Nie wiem, czy laski były wstawione, ale ich zachowanie było wprost bulwersujące. Skąd w ludziach tyle nienawiści? co im przeszkadzało? dlaczego zadzierają z nieznajomymi, niewinnymi ludźmi? o co im chodziło? byłam naprawdę zaskoczona. Cóż, mam nadzieję, że to się nie powtórzy i nie będą przeszkadzać innym ludziom. To byłoby dobre zarówno dla "ofiar" jak i "atakujących".
Sytuacja trzecia: Koleżanki z klasy nie stać na drogie ubrania i kupuje w sklepach z odzieżą używaną. Ostatnio ktoś zauważył jak wchodzi do jednego z nich i rozpowiedział plotki o tym, że jest biedna, ma wszy itp.
Niektórzy pustacy śmiali się, obgadywali koleżankę. Mi ręce dosłownie opadły. Nie rozumiem jak można być tak płytkim. Przecież liczy się to, co jest w środku. Charakter, nie wygląd. Wnętrze, nie opakowanie. Zwłaszcza, że ona jest sympatyczna. Nie rozumiem, dlaczego dla innych znaczenie ma marka. Chyba nie pasuję do ludzi. Wstydziłam się za klasę. 
Nie mam zielonego pojęcia dlaczego ludzie tacy są. Brak im empatii. Na pewno nie czuliby się dobrze w skórze ośmieszanych osób. Wygrana ze słabszymi nigdy nie będzie zwycięstwem. Może stwierdzenie to jest oklepane, lecz do bólu prawdziwe. Dlaczego nie jesteśmy wrażliwi na ból drugiego człowieka? To takie trudne, nie zrobić komuś przykrości dla rozrywki, nie dokopać wrogowi. Ja potrafię się powstrzymać, unikam takich sytuacji. Oczywiście nie jest to tak, że daję sobie wejść na głowę. Ale rozumiem, że ludzie też czują i robi im się smutno, są zdolni do płaczu i cierpienia i nie chcę im namnażać kłopotów. Mam nadzieję, że wy też to wiecie i odczuwacie empatię. Na świecie jest wystarczająco dużo zła. 
Musiałam poruszyć ten temat, bo zaczęło mnie to przerażać. Po ostatnich wydarzeniach zdałam sobie sprawę, iż poszło to stanowczo za daleko. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki żebyście nie szerzyli nienawiści i wzięli do serca ten post. Dziękuję za przeczytanie.
PS. Kocham was i dobrze to wiecie!!!
PS2. Wesołych świąt misie!!!

piątek, 18 grudnia 2015

Świąteczna notka w nietypowym wydaniu

Witam
bardzo dawno mnie nie było, wiem:( ale w grudniu mam urwanie głowy, bardzo dużo rzeczy do zrobienia, niekoniecznie związanych ze szkołą. Bardzo wkręciłam się w akcje charytatywne, a w okresie świątecznym jest ich bardzo dużo. No właśnie, święta... czas radości i spotkań z rodziną, jednakże nie dla wszystkich. To bardzo przykre, na przykład mama mojej koleżanki pracuje za granicą i nie będzie obecna przy wigilijnym stole. Takich ludzi jest tysiące, znajdują się w dużo gorszych sytuacjach. Niektórzy są pokłóceni z rodziną bądź odrzuceni przez innych i święta spędzą samiuteńcy jak palec. Strasznie mi przykro, kiedy słyszę o takich ludziach. Nie chcę być obojętna na ich los, dlatego angażuję się w szlachetną paczkę, pomagam w schronisku, w domu dziecka, wyręczam najbliższych. To niewiele, lecz jeśli ktoś ma w ten sposób poczuć się szczęśliwszy nie zrezygnuję z robienia tego, co robię. Chciałam zrobić świąteczną supernotkę ale jak zwykle z tego nici. Nie umiem robić DIY, ozdóbek świątecznych, nie robię sesji w sweterkach w reniferki, nie rozwieszam lampek w pokoju i tak dalej. Nie chodzi o to, że nie obchodzę świąt. Po prostu uważam to za zbędne i jakoś nie czuję fenomenu na takie rzeczy. W tym roku szczerze mówiąc nie poczułam świąt, z pomocą przyszła mi moja idolka. Jak zawsze, po przesłuchaniu jej świątecznego albumu (najlepszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć!) mój nastrój się poprawił. Mam nadzieję, że spadnie śnieg. No i oczywiście Kevin zawita do domów. Należę do ludzi, którym takie rzeczy nie przeszkadzają, a piosenka "coraz bliżej święta" nie jest problemem. Nie lubię natomiast łamania się opłatkiem - po prostu mnie to peszy. Nie potrafię stanąć przed długo niewidzianą ciocią i patrząc jej w oczy, powiedzieć szczerych życzeń. Zwykle recytuję te same, oblewając się rumieńcem i marzę, abyśmy zasiedli do stołu. Lubię ubierać choinkę, ale w samotności. Sama nie wiem, jest to dla mnie swego rodzaju świętość i chcę zrobić to w pojedynkę. Ale jak zawsze zaczęłam pisać o sobie, muszę się tego oduczyć, bo zarówno was jak i mnie to chyba irytuje. 
W ten szczególny czas, raz do roku, gdy siadamy wspólnie przy stole, powinniśmy postarać się, aby mieć jak najlepsze wspomnienia z tego dnia. Każdy się ze mną zgodzi - ucztowanie i wspólne kolędowanie z ludźmi, z którymi jesteśmy w konfliktach nie jest przyjemne. Kłótnie, rodzinne sprawy, problemy i żal odłóżmy na bok, choć ten jeden raz. Nie chodzi o to, żeby być sztucznie miłym, sztywnym, bo powinno być nam dobrze i wygodnie, powinniśmy czuć się swobodnie w rodzinnym gronie. Należy też pamiętać o manierach. Chyba każdy wie. że mlaskanie, siorbanie, dłubanie w zębach i gorsze czynności są niedozwolone. Warto też zadbać o estetykę, talerze muszą być dokładnie umyte, pierogi przygrzane, obrus czysty. Mam prośbę - wyłączcie telewizor, porozmawiajcie z kimś o jego marzeniach, wyjazdach, planach, pracy, psie, kocie, domu, pasji i od razu zrobi się milej. Nie skreślaj rodziny, nie wkładaj jej do szufladki z napisem "izolacja". To też są ludzie, tacy jak my. Oddychają, jedzą, piją, poruszają się, mają własne zdanie, hobby i kłopoty. Nie wymagajmy od nich, że od razu staną się naszymi przyjaciółmi i zwierzą ze wszystkiego, ale na pewno rozluźnimy atmosferę. Daj im szansę. Możesz przy okazji zyskać sprzymierzeńca i osobę na której możesz polegać. 
♥♥♥
Wiem, notka jest dosyć krótka, niekonkretna, nudna. Ale tak bardzo chciałam dodać coś na bloga, tak bardzo tęsknię za częstymi postami, że po prostu musiałam. Wiem, że nie wyczerpałam tematu, ale niestety nie potrafię tego robić. Wszystkim życzę spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnym gronie. Trzymajcie się!