sobota, 23 stycznia 2016

stay positive

Siemka
W sumie to... nie wiem, o czym wam dziś napisać. Jest już późno, czas na przemyślenia. Siedzę w swojej piżamce, z myślą, że jutro muszę rano wstać. Mam egzamin w szkole muzycznej, bardzo się stresuję. Stres. Czym w ogóle jest stres? Obgryzaniem paznokci, bólem brzucha, pocącymi się rękoma? Też. Najgorszy jest strach przed tym, co będzie jutro, za rok, miesiąc. Martwienie się na zapas tym, co przyniesie nowy dzień. Zastanawia mnie, co zrobi taki człowiek, gdy już nadejdzie to "kiedyś" i nic nie będzie takie, jak miało być. Plan na życie się nie zgodzi, część problemów dzięki którym nie spał w nocy w ogóle nie będzie mieć miejsca, koleje losu zaprowadzą go zupełnie nie tam, gdzie według siebie miał się znaleźć. Może wpadnie w tarapaty, jego świat się zawali, może spełni marzenia albo spotka wielką miłość. Tego nie wiemy. Nikt z nas nie wie co będzie się z nim działo w przyszłości. To jednocześnie przeraża i ciekawi, daje nadzieje i nowe powody do stresu. Jak wypadnie mi egzamin? Przecież tak mało ćwiczyłam, tyle jest do poprawienia, ale już nie mam czasu. Ale nawet jeśli nie zdam, pomylę się, zawalę (przecież wszystko może się wydarzyć!) to czy nagle zgaśnie słońce, ludzie stracą wzrok a pszczoły wyginą? Nie. Nie uda mi się, trudno, poprawię. Nic się nie stanie, musimy przyzwyczaić się do niepowodzeń. Iść dalej, podnosić się. To nie lada wyczyn, ale każdy ma siłę, by temu podołać. Warto mieć przy sobie czyjeś ramiona. Wyciągnąć wnioski, więcej ćwiczyć, zrobić to lepiej, wkuć na sprawdzian z historii, wziąć się w garść i żyć dalej. Chyba nie zamierzasz stać w miejscu, bo coś nie wyszło? Uwierz mi, masz na tyle siły, bo stawić czoła przeciwnościom losu, uśmiechnąć się i naprawić błędy. 
"Jeśli nie porzucisz przeszłości, ona zniszczy Twoją przyszłość. Żyj tym, co oferuje teraźniejszość, a nie tym, co zabrała przeszłość."
Warto o tym pamiętać, życie jest tego warte, mamy prawo je godnie przeżyć, bez patrzenia w tył. Ja staram się nie rozpamiętywać co było kiedyś, nie myśleć o ludziach których już nie ma, zdarzeniach które nigdy się nie powtórzą. Kolekcjonuję dobre, a nie złe chwile. Uwierzcie mi, łatwiej jest wtedy żyć oraz oddychać. Lepiej w ogóle się nie stresować ani nie smucić, prawda?
Post był krótki, ale mam nadzieję, że efektywny. Nie potrzebowałam się jakoś okropnie rozpisywać, przekazałam to, co chciałam. Do następnej notki moi kochani!

środa, 20 stycznia 2016

pasje, talenty, marzenia czynią człowieka wyjątkowym i szczęśliwym. Let's be the best!

Witam!
pozdrawiam znad kawy (mam czadowy kubek w pandy przez co picie jest dużo przyjemniejsze!), podręcznika do biologii oraz kolorowych notatek. Właśnie ładuje mi się odcinek dr House'a (serial życia, polecam). W przyszłości chciałabym pójść na medycynę, dlatego robię wszystko żeby dostać się na te jakże trudne studia.
Tradycyjnie wklejam zrobione przez siebie zdjęcie.
Temat dzisiejszej notki to pasje. Prawie każdy człowiek ma jakąś, a jeśli nie ma to po prostu jeszcze jej nie odkrył. Oczywiście nie wolno się poddać - to najwyższy czas na walkę z lenistwem i poznanie siebie. Jedni grają na gitarze, drudzy hodują ryby, inni tańczą, jeszcze inni śpiewają. Praktycznie każde miasto czy ośrodek kultury oferuje zajęcia z zakresu rysunku, teatru, nauki śpiewu, gry na instrumentach oraz tańca. Ja uczęszczam do szkoły muzycznej i niektóre osoby stamtąd mają do mojego miasteczka pół godziny drogi, ale to nie przeszkadza im w realizowaniu pragnienia, jakim jest gra na danym instrumencie. Chodzę także na zespół, moje koleżanki (oraz ja) bardzo często robimy próby, występujemy na konkursach wokalnych, przeglądach, jeździmy po całym województwie, organizujemy koncerty i śpiewamy na najróżniejszych wydarzeniach. Nie przepuszczamy praktycznie żadnej okazji aby się zaprezentować. Teraz przygotowujemy się do wielkiego koncertu w pobliskim domu kultury i konkursów. Nasza praca na początku była trudna, ale opłaciła się. Miałam najłatwiej ze wszystkich, gdyż uczyłam się śpiewać już od pięciu lat więc mój głos był wyćwiczony, ale niektóre zaczynały od zera. Pomagałam im jak tylko mogłam, aż w końcu nasze głosy zsynchronizowały się i nauczyłyśmy się techniki prawidłowego śpiewu. Teraz możemy prezentować efekty na scenach. Oprócz mojego zespołu, działam indywidualnie. Biorę udział w różnych przeglądach, czasami coś zdobywam. I teraz dochodzimy do puenty naszej historii: na początku nie umiałam nic, o dostaniu wyróżnienia nie było nawet mowy. Nie wiedziałam, czy polubię śpiewanie. Po dwóch lekcjach miałam dość, męczyłam się. Z pomocą przyszły niezawodne przyjaciółki, które zawsze mi dopingują i cieszą się moimi sukcesami. Wykonywałam ćwiczenia, ośpiewywałam się, powoli czułam, że zaczynam panować nad głosem. Wszystko dzięki systematycznej nauce. Teraz, po już siedmiu latach mogę stwierdzić, iż śpiewam całkiem nieźle, mam całą teczkę dyplomów, a moje pierwsze pieniądze dostałam za pierwsze miejsce w konkursie wokalnym. Niemożliwe byłoby to, gdybym nie zaczęła ćwiczyć. Gdybym po tych dwóch lekcjach się poddała i zrezygnowała, nie przeżyłabym tylu wspaniałych rzeczy, nie poznałabym tylu świetnych ludzi, nie zajęłabym tylu wysokich miejsc. Jestem z siebie naprawdę dumna - pokonałam bariery, lęki, lenistwo, rozpacz i osiągnęłam swój własny sukces, na który ciężko pracowałam. 
Każdy może osiągnąć wiele, naprawdę bardzo wiele, jeśli tylko znajdzie rzecz która go zainteresuje. Lubisz gotować? Zaopatrz się w książkę z przepisami i kup składniki, ugotuj obiad i zaproś rodziców- nie musisz od razu zostać światowej sławy kucharzem!
Kręci cię fotografia? Idź na spacer i rób zdjęcia dosłownie wszystkiemu, wypożycz książkę o fotografii, po kilku miesiącach dojdziesz do wprawy.
Rzeczą, którą nie możesz się przejmować (naprawdę, nie wolno ci tego robić!) to przejmowanie się opiniami zawistnych ludzi. Wiadomo, na pewnym etapie swojej kariery spotkasz się z hejtami na swój temat - ludzie po prostu ci zazdroszczą, bo sami nie osiągnęli tego co ty. Zastosuj swoją tajną broń - oddaj się pasji, załóż słuchawki na uszy, w końcu to oni mają problem i to ty będziesz się z nich śmiać. 
Pamiętaj, że nie jesteś sam - masz przyjaciół i rodzinę. Jeśli zdecydujesz się na tańce, poznasz masę nowych osób, które kochają to, co ty. Możesz zapytać ich o dręczące cię kwestie, wyżalić się, posłuchać rad na dany temat - oni przeżywali bądź przeżywają to samo co ty. 
Musisz po prostu zagryźć zęby i walczyć. Droga do sukcesu nie zawsze jest usłana różami, choć przynosi wiele radości jeśli nie jest wymuszona. O ile coś lubisz, tym większą frajdę będziesz mieć, gdy się tego nauczysz. Uwielbiasz karate? Kiedy dostaniesz kolejny pas świadczący o poszerzeniu się twoich zdolności, będziesz wniebowzięty, ponieważ sam to wypracowałeś.
Pasja wiąże się często także z poświęceniami. Trochę mniej czasu dla znajomych, na naukę czy komputer. Ale sam dobrze wiesz, że nie chcesz być noł lajfem, marzenia są bardzo ważne, ważniejsze niż cokolwiek innego. Podstawą jest dobra organizacja. Będziesz miał czas na wszystko, jeśli dobrze rozplanujesz dzień. Nie martw się, że coś zawalisz - codziennie po pół godziny ćwicz na fortepianie, nie przejmuj się, jeżeli nie będzie ci od razu wychodzić, nie będziesz miał czasu na ćwiczenie utworu nawet kwadransa - ważne są chęci, silna wola, fakt, że nie odpuściłeś, a jutro będzie lepiej i zagrasz ten trudny takt. 
♥♥♥
Pasja ma być przyjemnością, tak jak dla mnie jest to śpiew, szkoła muzyczna, zespół i harcerstwo. Nie przeszkadza mi to, że codziennie mam zajęcia dodatkowe. Oprócz tego codziennie czytam książki, interesuję się biologią i oglądam ulubiony serial. Moje oceny też nie są najgorsze. Wszystko da się zrobić, wszystko jest dla ludzi. Trzymam za ciebie kciuki (z całej siły!), zajmij się realizacją swoich marzeń, przełam wewnętrzne bariery i rozwijaj talent, poszukuj go. Wszystkiego co najlepsze!
Ps. tak zaabsorbowałam się notką, że kawa mi wystygła. Cóż, czas wrócić do biologii. Kiedyś zostanę drugim dr House'm mówię wam to!

sobota, 16 stycznia 2016

How to be happy

Siemaneczko!
Pierwsza połowa stycznia za nami, wiecie co to oznacza? Według optymistów: ferie, śnieg, coraz bliżej wiosny i wakacji! Według pesymistów: zimno, chlapa na drodze, trzeba wstawać do szkoły, poprawiać oceny, do wakacji jeszcze taaaaak długo, istny koszmar. Niestety, w dzisiejszych czasach ta druga grupa jest dużo liczniejsza i wszyscy musimy przyznać, że narzekamy. 
(oto zdjęcie uroczego sobotniego poranka, które wyszło trochę nijako ale stanowi fajny przerywnik w notce)
♥♥♥
Myślę, że każdy choć raz zastanawiał się nad tym, jak być szczęśliwym i czy istnieje recepta na szczęście. Otóż muszę was rozczarować. Nie ma jej. Wybaczcie, jeśli zniszczyłam waszą nadzieję, ale nie zamierzam nikomu mydlić oczu. W żadnym poradniku dla opornych, książkach wybitnych pisarzy, pięknych piosenkach i długaśnych wierszach nie znajdziecie odpowiedzi na to pytanie. Mimo to, można uczynić szczęśliwym siebie, swoje życie i ludzi wokół.
Wiadomo, że jeśli wstaniecie z przekonaniem "dzień będzie okropny, dostanę pałę ze sprawdzianu z fizyki, zbłaźnię się przed klasą i na pewno poślizgnę się na drodze" to nie będziecie mieli dobrego humoru. Ponadto, żaląc się o najmniejsze głupstwo koleżance, będąc uszczypliwym dla innych i marudząc, zepsujecie nastrój innym. Nie trzeba od razu tryskać energią, uśmiechać się do wroga numer jeden i śmiać się ze złej oceny. Wystarczy rano stanąć przed lustrem, powiedzieć "uda mi się! ten dzień będzie super! teraz pójdę na pyszne śniadanko, zaliczę test z biologii a po lekcjach pójdę z Anką na kawę!". Myślenie o miłych rzeczach bardzo, ale to bardzo pomaga. Skup się na tym, co w danym momencie jest najważniejsze i nie przejmuj się potknięciami.
Nie będziesz mieć dobrego humoru, jeśli zarwiesz noc lub zafundujesz sobie głodówkę. Musisz spać chociaż te kilka godzin i zdrowo się odżywiać, inaczej stale będziesz przygnębiony oraz poirytowany. Twoje myśli skupią się na tym, że jesteś śpiący i głodny, przez to nic ci nie wyjdzie.
O złą pogodę, dwóję z odpytywania, przypalony obiad nie obwiniaj siebie ani innych. Owszem, trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny, ale wmawianie sobie "jestem beznadziejna, nie umiem zrobić budyniu z torebki" czy też "przez Ankę i jej problemy sercowe z Mateuszem w roli głównej zapomniałam się nauczyć" niczego nie zmienimy. Zostaw w spokoju wyczyny kulinarne i biedną Anię, odpuść sobie i zwyczajnie wyluzuj. Nie wyszło, poćwiczę, wyjdzie następnym razem, dziś kupię drożdżówkę, zaproszę Ankę na podwójną randkę, poprawię ocenę. Nie rób wyrzutów, to do niczego nie prowadzi - przeciwnie, stajesz się smutny.
Niektórzy budują niewidzialny mur, słuchają przybijających piosenek, odgradzają się od świata, przepłakują noce zawinięci w kocyki i nie potrafią cieszyć się dosłownie z niczego. W takiej sytuacji nie można się coraz bardziej odgradzać, oddychać powietrzem ulubionego bohatera serialu i mówić, iż jest się nieuleczalnie pechowym oraz nieszczęśliwym. Nic bardziej mylnego! Musisz iść dalej. Kup czekoladę, nową bluzkę, idź na spacer, pogadaj ze swoją Anką, wyłącz komputer, znajdź sobie pasję. Po prostu nie myśl o niemiłych sytuacjach i o tym że jesteś przybity. Rób wszystko, aby nie przyciągać do siebie negatywnych myśli.
Najgorsze, co możesz zrobić to życie przeszłością i użalanie się nad sobą. Chłopak cię rzucił? To koszmarne, ale spójrz w niebo. Słońce nie zgasło, chmury nie spadły nagle na ziemię. Spakuj rzeczy które przypominają ci byłego, pójdź z Anką na imprezę i po prostu zapomnij. Nie informuj całego świata o tym że właśnie zdechł ci pies, nie zadręczaj znajomych tym tematem - uwierz mi, oni też mają swoje problemy i w końcu zaczniesz ich wkurzać.
Zrelaksuj się. Włącz dobry film, zjedz pizzę (z naszą Anką oczywiście), wyleguj się do południa, zrób to na co masz ochotę, a twój nastrój momentalnie się poprawi. 
Nie możesz zazdrościć szczęścia innym. "jej wszystko się udaje, ma najpopularniejszego chłopaka w szkole, jest bogata, mieszka w willi i ubiera tylko ubrania z najwyższej półki". Myślisz, że to wszystko wystarczy, by osiągnąć pełnię szczęścia? Jeśli tak, to grubo się mylisz. Nie wolno porównywać się do innych. Ciesz się, że drugiemu człowiekowi coś się udało - to daje nadzieję, że uda się także i tobie.
Nie bój się być szczęśliwym. Nie bój się zmian. W końcu, po burzy wychodzi tęcza. Wyciągaj wnioski i biegnij przed siebie, bo życie ci umknie. Nie bój się mówić o swoim szczęściu, często się uśmiechaj, zarażaj wszystkich swoim optymizmem.
"Opłacz to, wykrzycz to, a później weź się w garść, stań na nogi i zacznij żyć. Możesz żyć tak szczęśliwie, że głowa mała."
♥♥♥
Już czas na opublikowanie postu. Mam nadzieję, że weźmiecie sobie te rady do serca. A, i dziękuję naszej Ance za bycie przyjaciółką. Swoją drogą, masz bardzo ładne imię.

piątek, 15 stycznia 2016

Plany na 2016

Hejka hejka
postanowiłam że będę robić trochę zdjęć, żeby czasem wstawić coś na ig albo mieć co wsadzić do albumu.
Nie hejtujcie, zdjęcie robione starym samsungiem a więc jakość miksera, i dopiero uczę się robić w miarę dobre fotki.
W sumie sama nie wiem, o czym napisać notkę, ale po prostu chciałam ją napisać. Ostatnio stwierdziłam, że potrzebny mi jest jakiś organizer czasu, nie chodzi o powiadomienia w telefonie, tylko porządny dziennik. Prowadzę go od początku stycznia i pomógł mi świetnie zaplanować każdy dzień, także bardzo polecam tą metodę. 
A co u mnie? Przygotowuję się do egzaminów z instrumentów, konkursów wokalnych, staram się jak najlepiej uczyć i ogólnie jestem dosyć zapracowana, ale nie narzekam.
Moje postanowienia na 2016 rok są realne, myślę że uda mi się je spełnić.
Chcę podszkolić grę na instrumentach, nadal śpiewać, przeczytać jak największą liczbę książek, udzielać się w zhp, nadal pisać na blogu i nie przejmować się niczym. Oprócz tego, chciałabym w końcu upiec ciasta i zrobić pyszne desery, o których zjedzeniu już od dawna marzę. Myślałam też nad zainwestowaniem w coś lepszego do robienia zdjęć, ale odłożę to na następny (albo następny następny) rok, w którym będzie mnie stać na opłacenie sprzętu.
Na pewno nie chcę zataczać koła, stać w miejscu, cofać się, zamykać w schemacie, nie rozwijać dalej. Nie planuję zbyt wielu rzeczy, chcę, aby spotkało mnie jak najwięcej przygód. Uwielbiam robić wszystko spontanicznie - wtedy są najlepsze wspomnienia i radość.
Na mojej liście rzeczy do kupienia znajduje się opłacenie wyjazdów harcerskich i częściowo szkoły muzycznej oraz śpiewu. Nie zamierzam wydawać pieniędzy na ubrania, buty, fryzjera, kosmetyki. Na pewno część sumy przeznaczę na książki. Muszę zacząć oszczędzać, niestety.
Cóż, notka jest krótka, niezbyt ciekawa, można powiedzieć, że organizacyjna. Następna na pewno będzie konkretniejsza. Póki co, życzę miłego weekendu. Miłego tygodnia. Miesiąca. Roku. Życia.



piątek, 8 stycznia 2016

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać."

Hejka misie
Styczeń jest tak bardzo zabiegany że z ulgą przywitam nadejście lutego - chociaż próbuję cieszyć się każdym dniem. Na razie jednak mamy pierwszą połowę miesiąca i przychodzę do was z notką o przyjaźni. W sumie to temat rzeka i zastanawiam się, czy napiszę o tym, o co mi chodziło (zwykle odbiegam od tematu). Cóż, czas na pogadankę!
♥♥♥
Przyjaciel... kto to taki? Osoba, która poczęstuje cię ciastkiem? Skrzyczy, kiedy nie ubierzesz szalika? Zrozumie cię bez słów? Będzie stać za tobą murem? Myślę, że wszystkie te czynności można przypisać przyjacielowi, chociaż definicji przyjaźni jest tysiąc trafnych i żadna nie jest idealna. Bo tak naprawdę nie ma wzoru na przyjaźń. Nie ma regułki, wytycznych, które sprawią, że dostaniesz odznakę bi ef ef roku. 
To, co śmieszy mnie najbardziej, to pisanie w internecie postów typu "szukam przyjaciółki, musi lubić te same zespoły co ja, umieć tańczyć, mieć tyle i tyle lat." Kiedy to widzę to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Chyba coś mnie ominęło - od kiedy stosujemy zasady, jaki ma być przyjaciel? Nie rozumiem tego fenomenu. Szukanie na siłę ważnych osób jest bezcelowe. Zwykle takie znajomości bardzo szybko się kończą. Owszem, internetowi znajomi są fajni, skoro chcemy z kimś popisać to możemy o tym poinformować na forum, ale żeby od razu wyjeżdżać z przyjaźnią na całe życie, która musi trzymać się określonych reguł? To bezsens i głupota. 
Muszę przyznać, że gdyby nie przyjaciele, nie byłoby mnie tutaj. Rozpaczliwie potrzebuję bliskości. Innych rąk, które chwycą mnie i pociągną za sobą. Rozmów. Karmienia zaufaniem. Powiernika tajemnic. Kogoś dla kogo będę tą pierwszą i najważniejszą, kto nigdy mnie nie zostawi. Jeśli nie miałabym przyjaciół, w sumie nic nie miałoby jakiegokolwiek kierunku. Nie potrafiłabym utrzymać życia w ryzach. Nie uczyłabym się śpiewać. Nie zapisałabym się na ZHP. Nie umiałabym zrobić jajecznicy i przyszyć guzika. Nie zaliczyłabym testu z fizyki. Nie założyłabym bloga. Przyjaźń to jak bilet na księżyc. Kiedy czujesz że ktoś traci czas właśnie dla ciebie, nie odpisuje ci tylko z przymusu, pójdzie za tobą na koniec świata i nie odejdzie po pierwszej lepszej kłótni, wygrywasz. Szkoda mi ludzi, którzy nie mają się komu wygadać, zaufać, nie mają się do kogo przytulić. Ja przyjaciół potrzebuję jak tlenu, nawet bardziej. Byłam, jestem i będę im głęboko wdzięczna za to, kim jestem, gdzie jestem, co robię. Że się nie poddałam. Że byli przy mnie wtedy kiedy nie było nikogo. Czasami nie da się powiedzieć komuś o tym co się czuje - przyjaciele to zrozumieją i nie odejdą. Ważne jest, by oczekiwać od nich tego, co możemy dostać. I dawać w zamian tyle, ile się da. Noszę cząstkę każdego przyjaciela w swoim sercu, nieważne czy już go nie ma. Bo tak, ja też straciłam przyjaciela. Cenniejszego niż złoto. I nie chcę obwiniać siebie ani jego, po prostu to się skończyło. Bardzo za nim tęsknię, ale czasu nie wrócę, trzeba żyć dalej.
Dlaczego w ogóle zdecydowałam się napisać tą notkę? Przez piosenkę.

"It feels like there's oceans
Between me and you once again
We hide our emotions
Under the surface and tryin' to pretend
But it feels like there's oceans
Between you and me"

Ten cytat uświadomił mi, że muszę walczyć o przyjaciół, bo nigdy nie znajdę lepszych. Nie wymienię ich i nie kupię. Nie pozwolę na to, żeby oceany znalazły się miedzy mną a przyjacielem. Już raz tak się stało. Nie chcę, żeby zdarzyło się tak ponownie. Nie będę ukrywać emocji pod powierzchnią, tłumić ich w sobie, ale będę je wyrażać zawsze, szczere i czyste. Nie będę udawać, nie chcę. Przy tych na których mi zależy nie potrzebuję udawać.
♥♥♥
Życzę wam tego, żebyście znaleźli przyjaciół. Prawdziwych, nie fałszywych/ Na całe życie, nie krótką chwilę. Gwarantuję wam, że zapewnią wam największe szczęście, wsparcie i oparcie, jakiego doświadczycie w życiu.

czwartek, 7 stycznia 2016

who cares

Cześć Wam!
Wkroczyliśmy w nowy rok, pewnie z wielkimi nadziejami, planami i postanowieniami. 2016 odczuliśmy dość wyraźnie - w końcu na każdym kroku słyszeliśmy o sylwestrze, witryny sklepowe zapraszały na promocje, na każdym kanale zgrabne prezenterki radziły jaki makijaż nałożyć. Pewnie - jak i ja - jeszcze przez pewien okres czasu będziecie przy datach w zeszytach pisać "2015", ale to naturalny odruch. Co zaś się tyczy moich postanowień? Dążę do ich zrealizowania, te najważniejsze naprawdę postaram się spełnić. Co ciekawego u mnie? Jadę na intercamp i obóz letni (jeszcze nie na sto procent) z ZHP i mega się z tego powodu cieszę! Ogólnie wszystko u mnie w porządku, staram się nie przejmować błahostkami i dobrze przeżyć ten rok. 
♥♥♥
Ostatnio coraz częściej spotykam się ze zdaniami typu "jak ty możesz jej słuchać?" "serio, podobają ci się te buty?!" "jeśli lubisz ten serial nie istniejesz dla mnie". Naprawdę? Zastanawia mnie to czy ktoś naprawdę nie ma życia w takim stopniu, że żyje serialem, fandomem czy nadmiernie interesuje go moje własne życie. Nie rozumiem tego, że przez rzeczy tak trywialne jak niemodny/niefirmowy ubiór, znienawidzony zespół ktoś nie chce się zadawać z np, koleżanką z klasy. Śmieszą mnie ludzie, dla których najważniejszy jest CS, a jeśli w niego nie gram to znaczy że.... no właśnie. Czy to coś w ogóle znaczy? Czy to coś zmieni? Sprawi że będę szczęśliwsza, mądrzejsza? Buty z firmowym znaczkiem może i wyglądają ładnie, ale mój charakter nadal jest taki sam. Iphone z jabłuszkiem jest fajny i na topie, ale nic poza tym. Oczywiście, nie można też przesadzić w tą stronę, że totalni ignoraci przylepiają do osób z ciuchami od Diora łatkę snobów, chociaż nigdy ich tak naprawdę nie poznali. Rzeczy materialne nie zmieniają dosłownie nic. W internecie i nie tylko ciągle jest głośno o 'dramach' pomiędzy fandomami. Ludzie bardzo ingerują w życie prywatne osób, które podziwiają. Niestety, aż do tego stopnia, że zapominają o własnym i 24/7 śledzą portale społecznościowe (nie mogę przegapić zdjęcia na snapie, a jeśli usunie go zanim zdążę zobaczyć???). Buntują się, gdy idol ma nową dziewczynę. Denerwują się, jeśli album zostaje przesunięty, piosenka zmienia nazwę. Czerwienią się ze złości, jeśli coś idzie nie po ich myśli. Ale w tym całym szale nie potrafią pogodzić się z tym, że każdy ma swoje życie, poglądy, plany, marzenia i nie zamierza podporządkowywać się innym - znajomym czy nie. Nie chodzi o to, że celowo robią komuś na złość. Oni robią to, co do nich należy, spełniając swoje a nie cudze ambicje. To smutne, że ludzie nie potrafią zrozumieć tak prostej rzeczy. Kłócą się o to między sobą, wymyślając niestworzone rzeczy. Ręce mi opadają, jak słyszę lub widzę takie osoby. I mam dla was rady, które każdy powinien wziąć sobie do serca:
♥ Jeśli będziecie komuś mówić jak ma żyć, próbować go z kimś swatać, namawiać na koncerty, na które nie chce pójść, na siłę wyciągać z domu, wciskać mu do rąk książki, które go nie interesują albo po prostu wygłaszać "mądre" rzeczy o jego postępowaniu, nie oczekujcie wdzięczności czy sympatii. Owszem, jeżeli sytuacja jest poważna, a wam zależy na tej osobie, to jak najbardziej należy pomóc. Ale nie narzucać zdania - usiąść i na spokojnie porozmawiać przedstawiając swoje argumenty.
♥  Jeżeli sam jesteś przez kogoś instruowany i ktoś chce ułożyć ci życie, trzeba powiedzieć stanowcze nie. Chyba, że takie "popchnięcie" jest ci potrzebne. Nie myl rozkazywania z drobnymi sugestiami. Wysłuchuj uważnie zdań innych - może rzeczywiście powinieneś coś zmienić? 
♥ Boisz się, że inni ludzie będą się z ciebie śmiać bo robisz coś oryginalnego? Większość ludzi jest zaabsorbowana sobą i nie zwróci uwagi na twoje postępowanie. Ale zawsze znajdą się hejterzy i nimi naprawdę nie warto się przejmować. Pokaż im, że nie obchodzi cię ich zdanie i przestaną dokuczać. Według ustaleń psychologów - ludzie mają nas gdzieś więc róbmy, co chcemy!
♥♥♥
Tym akcentem kończę dzisiejszą notkę. Wydaje mi się, że znowu nie wyczerpałam tematu, czuję niedosyt haha. W każdym razie zajmijcie się sobą i rozwijajcie pasje, żeby jak najlepiej spędzić cudowny rok. Miłego wieczoru!