czwartek, 27 sierpnia 2015

It's just me

Cześć
Dziś uświadomiłam sobie, że piszę dla was notki, rozpisuję się, wygłaszam własne zdanie, ale... tak naprawdę w ogóle mnie nie znacie. Wiem że to brzmi głupio, no ale chciałabym wam opowiedzieć więcej o sobie.
♥♥♥
Urodziłam się w małym, serio małym miasteczku w którym mieszkam do teraz i bardzo mocno kocham. Chodzę do gimnazjum które jest najzwyklejszym gimnazjum, takim jak wasze. Ludzie są fałszywi, prawdziwi, dobrzy, źli, mili, niemili. Czyli w sumie normalka. Mam swoich przyjaciół, w tym jedną twitterową przyjaciółkę, i wszystkich kocham tak samo mocno. Moją pasją jest śpiew i ZHP, chodzę też do szkoły muzycznej, gdzie gram na pewnym bardzo skomplikowanym instrumencie, a od początku roku szkolnego dojdzie mi drugi: fortepian. Jestem w fandomach Loves, Swifties, Potterheads i Muchonator. Cóż, to tak w wielkim skrócie o moim życiu. Teraz kilka błahostek o mnie: szaleję na punkcie jogurtów i mojego crusha. Kocham koty i psy. Ciągle czytam cytaty i obwiesiłabym nimi cały dom. W (niedalekiej) przyszłości chcę wziąć ślub z łóżkiem i lodówką. Zamierzam od września się dobrze uczyć (hahaha jasne). W wolnych chwilach czytam książki, oglądam filmy, słucham muzyki, jem. Moje ulubione imię damskie to Marysia a męskie Michał. Nie cierpię sportu i plastyki. Mam umysł humanistyczny i marzycielską duszę. Przychodzi mi tysiące pomysłów na minutę. Jestem dosyć niska i noszę okulary. Moje dłonie są okropne. Nie obchodzi mnie zdanie innych. Jestem wrażliwa, wesoła i nieciekawa. Nie znam się na modzie. Staram się być silna. Posiadam stary spracowany telefon. Mieszkam w domu i ogólnie jest nas 10 osób (nie polecam). Dzielę pokój z młodszą siostrą. Uwielbiam fast-foody i krzyżówki. 
♥♥♥
Moje ulubione ubrania (nie osądzajcie mnie za gust błagam)
♥♥♥
 Moje ulubione piosenki
 A Rocket To The Moon - Ever Enough  (tak, tą już kiedyś wam pokazywałam)
Amfa - Czytam, Liczę, Piszę (tę też już kiedyś wam prezentowałam)
Do wszystkich tych piosenek mam mega sentyment, niektóre kojarzą mi się z konkretnymi osobami, po prostu je uwielbiam. 
♥♥♥
Moje fav obrazki z internetu (konkretniej z mojego We Heart It i Tumblra ale shhh)


 ♥♥♥
Mam nadzieję że podczas czytania tej notki nie zasnęliście, a nawet jeśli zasnęliście to życzę miłych snów (wiem, że śpiąc tego nie przeczytacie ale shh). Wierzcie mi albo nie, lecz była to jedna z najbardziej pracochłonnych notek. Nie jest łatwo pisać o sobie. Myślę, że lepiej mnie poznaliście. Dziękuję za poświęcony mi czas! Kocham was!

wtorek, 18 sierpnia 2015

Bądź inny. Bądź wyjątkowy. Bądź sobą!

Hejka!
U mnie nic się nie zmieniło, jak co dzień słucham muzyki, sms-uję/spotykam się z koleżankami. Wstaję o równych porach, czytam książki, jem także o ustalonych godzinach. Ostatnie dni - czyli sielanka wakacyjna - mijają identycznie. Dziś rano wstając z łóżka pomyślałam sobie: "A może by tak... zrobić coś całkiem, całkiem innego? szalonego? odmiennego? dziwnego?". Wstałam prawą nogą, więc stwierdziłam że to śliczny dzień na przejażdżkę rowerową. Jak zwykle do parku...? To takie nudne, jeżdżę tylko tam. Wskoczyłam więc na rower, wybrałam pierwszą lepszą dróżkę i zaczęłam głośno śpiewać. Kilka osób, które akurat szło tamtą drogą, popatrzyło się na mnie ze zdumieniem. Odpowiedziałam na to szerokim uśmiechem. Nie ubrałam się ładnie, nie ułożyłam włosów w coś, co chociaż przypominałoby fryzurę. No i ten śpiew - kto normalny śpiewa na ulicy? Właśnie. A czy to jest zabronione? Nie. Po prostu, boimy się społeczeństwa, ich reakcji, tego, że nazwą nas dziwnymi. Tak naprawdę nikt nie ma prawa nas oceniać. To co robimy jest wyłącznie naszą sprawą. Ja pomimo swojego wieku uwielbiam bajki, śpię z pluszakami i dałabym się pokroić za kucyka pony. Znajomi mogą się ze mnie śmiać, obgadywać mnie, potępiać, krzywo patrzeć. Ale dlaczego ja miałabym się tym przejmować? Dlaczego miałabym się dostosowywać do kogoś? Nadal jestem dzieckiem i nikt nie zabroni mi się bawić. Kiedyś moja koleżanka stwierdziła, że nie ubieram się modnie, trochę dziecinnie, według niej powinnam zmienić styl. A przecież mi się podoba. Jasne, podziękowałam jej za szczerą rozmowę i odpowiedziałam, że w takich ubraniach czuję się dobrze. Owszem, może jej się to nie podobać, ale to przecież nie mój problem. Jeśli przejmowałabym się opiniami innych, to na pewno nie byłabym ani w jednej tysięcznej sobą. Ja nie chcę rezygnować z moich nawyków, zabaw, ubrań, marzeń. Jestem sobą, czy się to komuś podoba czy nie. Nikt nie będzie za mnie decydował, bo nikt za mnie nie umrze. Nie zamierzam być nieszczęśliwa przez czyjeś widzimisię. I nie twierdzę, że nie jestem inna. Ok, odstaję, różnię się. Ale każdy człowiek jest wyjątkowy, jego odmienność jest piękna, atrakcyjna, pociągająca. Czemu od razu ludzie próbują zniszczyć oryginalność, podcinają skrzydła? Każdy ma swoją wolę i nie powinien jej zmieniać. Niestety, przez zachwianą pewność siebie ludzie chcą wtopić się w tłum. Paniczny lęk przed byciem odrzuconym powoduje to, że znika nietypowość. Jeśli lubisz spodnie dzwony - noś je. Twoją pasją jest gra na instrumencie - rozwijaj ją. Kochasz stare filmy - oglądaj je. I nie patrz na to, że komuś się to nie spodoba. Ludzie będą się z nas nabijać, ale w końcu się tym zanudzą. Jeżeli ich gadanie nie przyniesie efektów, przestaną zwracać na to uwagę. Prawdziwi przyjaciele zostaną do końca, będą stali murem za tobą. Nie zerwą kontaktów przez twoją osobliwość. To właśnie twój urok, to właśnie TY! I musisz o tym pamiętać, wziąć sobie to do serca. W każdym razie trzymam za ciebie kciuki, słonko. Żebyś był nadal tym charakterystycznym człowiekiem z pasjami, pomysłami, nawykami. Żebyś przez głupie docinki nie przestał być sobą. Kocham cię i myślę o tobie, gdziekolwiek jesteś i kimkolwiek jesteś. Uśmiechnij się! =D

piątek, 14 sierpnia 2015

Noc - cudowna pora

Dobry wieczór!
Korzystając z ostatnich tygodni wakacji, chcę jak najczęściej wstawiać posty. Wiadomo, że w pierwszych miesiącach będę musiała się bardzo przyłożyć do nauki. Naprawdę chcę być dobrą uczennicą i dostawać świetne oceny. W przyszłości chciałabym iść na medycynę, dlatego muszę dużo czasu poświęcać nauce. Ale nadal trwają wakacje, to nie pora na wywody o szkole.
Nie wiedziałam, o czym napisać notkę. Miałam jakieś gorsze dni chyba. Jest teraz 23:00 i jak zwykle będę siedzieć do późna w nocy. Albo w ogóle nie zasnę, już się do tego przyzwyczaiłam. Uwielbiam noc, jest taka piękna, ciemna, tajemnicza. Dużo bardziej wolę ją od dnia. Czasami nawet biorę książkę, latarkę i śpiwór i śpię na balkonie, bo nie ma lepszego uczucia od tego, kiedy zasypia się nad gwiazdami. W nocy jest zwykle cisza. Mroczna, cudna głucha cisza. To czas, kiedy możesz pomyśleć nad sobą, minionym dniem, zrelaksować się, odpocząć, nabrać sił. Ja kocham wejść pod ciepłą kołderkę (pod którą nie ma tych irytujących robali które wlatują do pokoju kiedy uchylisz okno na milimetr!) razem z pyszną herbatą, słuchawkami na uszach i dobrą lekturą. Albo pisać wtedy bloga lub pamiętnik. Czytać wiersze. Oglądać filmy. Myśleć nad różnymi sprawami. Przygotowywać plan następnego dnia. Sprzątać pokój. Uwielbiam to uczucie kiedy patrząc w gwiazdy wiem, że teraz patrzą się w nie miliony osób na całym świecie. Może idolka właśnie w tej chwili ogląda ten sam księżyc co ja? Niebo jest takie nieodgadnione, czarne, ale w pewien dziwny sposób jednoczy ludzi.  Nie wiem, co bym zrobiła bez nocy, nie wyobrażam sobie bez niej życia. Nocą mogę być sobą, płakać do woli, cieszyć się do woli, myśleć do woli. Noc wiele razy mnie też uratowała. Kiedy nie miałam na coś czasu, ona dała mi cudowny zapas kilku godzin. Nie nauczyłam się na sprawdzian? kułam do niego w nocy. Zostało mi kilka odcinków serialu? oglądnęłam go po zmroku. Gdy zarywam nockę, obserwuję z zapartym tchem, jak świta, na niebo powracają kolory, miasto budzi się do życia, zaczynają kursować samochody, autobusy, znowu zgiełk... to niesamowite, jak z tak spokojnej pory robi się głośny, jasny dzień. To trochę jak z wiosną - pokryty śniegiem, cichy świat pogrążony w sennych marzeniach nagle zielenieje, zwierzęta budzą się, zaczyna się prawdziwe życie. Które niezbyt lubię. Wolę uciekać w fantastyczny świat nocy, gdzie wszystko jest lepsze, łatwiejsze. Nikt mnie nie męczy, o nic nie pyta, mam upragnioną ciszę i błogi spokój, tą samotność której nie zaznam w dzień... Mam takie wrażenie, że wszystko wokół zatrzymało się i panuję nad wszystkim. Nie liczę upływu czasu. Wtedy zadaję sobie pytania z pięknej piosenki: "jaki był ten dzień? co darował, co wziął? czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno? jaki był ten dzień, czy coś zmienił czy nie? czy był tylko nadzieją na dobre i złe...". To takie dziwne - w nocy czuję się bezpieczniejsza, wszystko jest inne, uczucia także. Kurczę, noc to po prostu rzecz magiczna, nie da się jej objąć rozumem, po prostu ją ubóstwiam.
♥♥♥
Post był może nieco osobliwy, ale odsłoniłam przed wami tą marzycielską część mojej duszy. Zastała mnie godzina 00:00. Teraz jak zwykle będę rozmyślać, po czym udam się na zasłużony odpoczynek.
Miłej nocy, xoxo

czwartek, 13 sierpnia 2015

Back to school

Cześć!
Pozdrawiam znad lodów truskawkowych. Ostatnie dni zrobiły się tak gorące, że pochłaniam ich całe pudełka. Byłam dziś z przyjaciółką w sklepie i kupiłam sobie kilka zeszytów do szkoły. Chyba jak każdy uczeń nie chcę wracać do szkoły. Ale skoro już muszę, to chcę się rozweselić drobiazgami umilającymi życie podczas nudnych godzin spędzonych w dusznej klasie. Nie chcę was oczywiście dołować! Wiedza jest potrzebna, lekcje prowadzone ciekawie mogą być wyczekiwane z niecierpliwością, szkoła to okazja do porozmawiania z przyjaciółmi i znalezienia obiektu uczuć. Ja potrzebuję jeszcze co najmniej drugie tyle wakacji, niestety nic nie mogę poradzić na to że są tak krótkie i kończą się błyskawicznie. Chcę wam pokazać kilka moich zeszytów, jakie nabyłam. Od razu uprzedzam, że zdjęcia są koszmarnie niewyraźne, to wada mojego telefonu który ostrego zdjęcia zrobić nie potrafi.
♥♥♥ 


No tak, zapomniałam wspomnieć, że kupiłam jeszcze zestaw geometryczny. Piórnik mam jeszcze z tamtego roku. I tak, to moja supi pościel oraz supi panele. 
Co zaś tyczy się plecaka, jeszcze go nie kupiłam, aczkolwiek zamierzam mieć taki:
Cóż, jeśli chodzi o długopisy, to naprawdę nie zależy mi na ich wyglądzie, bo niestety ciągle gubię wszystko, czym piszę i zwykle piszę tym, co pożyczą mi koleżanki, haha.
♥♥♥
Chyba czas skończyć ten post. Póki co, jeszcze trwają wakacje i trzeba się nimi nacieszyć. Następną notkę postaram się napisać jak najszybciej.
Ps. Pozdrawiam moją przyjaciółkę Kornelię (tak, to właśnie z nią kupowałam zeszyty), która na pewno przeczyta ten post. Buziiii! 



wtorek, 11 sierpnia 2015

Samoakceptacja - ważna rzecz

Hejka!
Jestem - niestety, po przerwie, ponieważ miałam 2 ważne wyjazdy. Ale już jestem, co najważniejsze. Post będzie o samoakceptacji, albo może inaczej: o tym, jak podczas długiej, dziesięciogodzinnej jazdy nad morzem przemyślałam to i owo i stwierdziłam że chciałabym się tym podzielić. 
Nigdy nie umiałam dokładnie ująć myśli w słowa, ale zawsze się starałam. Tak będzie i tym razem. 
♥♥♥
Mówią, że samoakceptacja przychodzi z wiekiem, nabywanym doświadczeniem; że przychodzi bardzo powoli i mozolnie, że nie da się jej "nabyć" w jeden dzień. I wiecie co wam powiem? To stek bzdur. Bo ja miałam jeden, tak, jeden przełomowy dzień. Myślałam, że ta jazda będzie okropna, nudna (mam chorobę lokomocyjną, co nie poprawiało mi nastroju). Jak zwykle rano spojrzałam z niechęcią w lustro. Siano na głowie. Trądzik. Nadwaga (tak, jestem otyła, zmagam się z tym od zawsze). Odrywam wzrok od szklanej tafli. Daremnie próbuję ułożyć włosy, aby nie przypominały gniazda. Dokładnie myję zęby. Wcieram żel do twarzy. Smaruję dłonie kremem. Słowem, próbuję się ogarnąć. Po porannym wysiłku znowu patrzę w lustro - niestety, nie osiągnęłam zamierzonego efektu i nadal wyglądam jak zombie. Ból, płacz, rozpacz. I tak ma być przez całe życie?! O nie!
Wsiadam do auta, zapinam pasy. Cały dzień jazdy, ta myśl mnie przytłacza. Godzinę mogę wytrzymać, ale dziesięć...? Uff. Z braku laku zaczęłam zastanawiać się na sobą. Zawsze już będę tym ponurym ziemniakiem którego widzę codziennie w lustrze? Zawsze będę żywić do siebie niechęć? Zawsze będę miała kompleksy z powodu kilogramów i braku urody? Ale dlaczego, po co? Przez to stracę najpiękniejsze lata swojego życia, tak nie może być. Nie chcę przecież być zgorzkniałą, starą panną z kotami, bo nie jestem ładna i chuda. Ile jest na świecie takich osób jak ja? Ile jest ich w moim otoczeniu? Pełno! Oni jakoś mają przyjaciół, znajdują miłość, są szczęśliwi, nie przejmują się wyglądem. Dlaczego mam być inna? Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam dziewczynkę na wózku inwalidzkim. I wiecie co? Zrobiło mi się wstyd. Cholernie wstyd. Jestem zdrowa, czy to nie jest najważniejsze? Ta dziewczynka nie może chodzić, a ja mogę. Inna osoba nie ma rąk, a ja mam. Jeszcze ktoś jest niewidomy, a ja widzę. Jestem zdrowa i powinnam za to dziękować. Mam co jeść, gdzie mieszkać, mam w co się ubrać. Mogę chodzić do szkoły, wyrażać własne zdanie. Mam rodzinę i przyjaciół, dla których jestem ważna. Czy to nie jest najistotniejsze? Kilogramy to tylko słowo. To tylko wymysł wymyślony przez ludzi. Mogę przecież wyglądać jak chcę, jestem wolnym człowiekiem, mam swój rozum. Kurczę, w tym momencie stwierdziłam, że byłam głupia i do tej pory żyłam w jakby półśnie. Z którego dziś powoli zaczęłam się wybudzać. I zaakceptowałam siebie. Ważny jest charakter, nie uroda. Naprawdę, zaakceptowałam swoje zalety i wady, swoją wagę, wzrost, oczy, usta, włosy, nos. Przecież to wszystko to JA.
♥♥♥
Chciałabym wam teraz polecić piosenkę, bardzo fajną, która pomaga w myśleniu nad sobą i otwiera oczy.
Amfa - Czytam, liczę, piszę
Na koniec chciałam się z Wami pożegnać. Następną notkę postaram się dodać jak najszybciej. Dziękuję, że czytacie moje wypociny. Jesteście najlepsi!