Witam
bardzo dawno mnie nie było, wiem:( ale w grudniu mam urwanie głowy, bardzo dużo rzeczy do zrobienia, niekoniecznie związanych ze szkołą. Bardzo wkręciłam się w akcje charytatywne, a w okresie świątecznym jest ich bardzo dużo. No właśnie, święta... czas radości i spotkań z rodziną, jednakże nie dla wszystkich. To bardzo przykre, na przykład mama mojej koleżanki pracuje za granicą i nie będzie obecna przy wigilijnym stole. Takich ludzi jest tysiące, znajdują się w dużo gorszych sytuacjach. Niektórzy są pokłóceni z rodziną bądź odrzuceni przez innych i święta spędzą samiuteńcy jak palec. Strasznie mi przykro, kiedy słyszę o takich ludziach. Nie chcę być obojętna na ich los, dlatego angażuję się w szlachetną paczkę, pomagam w schronisku, w domu dziecka, wyręczam najbliższych. To niewiele, lecz jeśli ktoś ma w ten sposób poczuć się szczęśliwszy nie zrezygnuję z robienia tego, co robię. Chciałam zrobić świąteczną supernotkę ale jak zwykle z tego nici. Nie umiem robić DIY, ozdóbek świątecznych, nie robię sesji w sweterkach w reniferki, nie rozwieszam lampek w pokoju i tak dalej. Nie chodzi o to, że nie obchodzę świąt. Po prostu uważam to za zbędne i jakoś nie czuję fenomenu na takie rzeczy. W tym roku szczerze mówiąc nie poczułam świąt, z pomocą przyszła mi moja idolka. Jak zawsze, po przesłuchaniu jej świątecznego albumu (najlepszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć!) mój nastrój się poprawił. Mam nadzieję, że spadnie śnieg. No i oczywiście Kevin zawita do domów. Należę do ludzi, którym takie rzeczy nie przeszkadzają, a piosenka "coraz bliżej święta" nie jest problemem. Nie lubię natomiast łamania się opłatkiem - po prostu mnie to peszy. Nie potrafię stanąć przed długo niewidzianą ciocią i patrząc jej w oczy, powiedzieć szczerych życzeń. Zwykle recytuję te same, oblewając się rumieńcem i marzę, abyśmy zasiedli do stołu. Lubię ubierać choinkę, ale w samotności. Sama nie wiem, jest to dla mnie swego rodzaju świętość i chcę zrobić to w pojedynkę. Ale jak zawsze zaczęłam pisać o sobie, muszę się tego oduczyć, bo zarówno was jak i mnie to chyba irytuje.
W ten szczególny czas, raz do roku, gdy siadamy wspólnie przy stole, powinniśmy postarać się, aby mieć jak najlepsze wspomnienia z tego dnia. Każdy się ze mną zgodzi - ucztowanie i wspólne kolędowanie z ludźmi, z którymi jesteśmy w konfliktach nie jest przyjemne. Kłótnie, rodzinne sprawy, problemy i żal odłóżmy na bok, choć ten jeden raz. Nie chodzi o to, żeby być sztucznie miłym, sztywnym, bo powinno być nam dobrze i wygodnie, powinniśmy czuć się swobodnie w rodzinnym gronie. Należy też pamiętać o manierach. Chyba każdy wie. że mlaskanie, siorbanie, dłubanie w zębach i gorsze czynności są niedozwolone. Warto też zadbać o estetykę, talerze muszą być dokładnie umyte, pierogi przygrzane, obrus czysty. Mam prośbę - wyłączcie telewizor, porozmawiajcie z kimś o jego marzeniach, wyjazdach, planach, pracy, psie, kocie, domu, pasji i od razu zrobi się milej. Nie skreślaj rodziny, nie wkładaj jej do szufladki z napisem "izolacja". To też są ludzie, tacy jak my. Oddychają, jedzą, piją, poruszają się, mają własne zdanie, hobby i kłopoty. Nie wymagajmy od nich, że od razu staną się naszymi przyjaciółmi i zwierzą ze wszystkiego, ale na pewno rozluźnimy atmosferę. Daj im szansę. Możesz przy okazji zyskać sprzymierzeńca i osobę na której możesz polegać.
♥♥♥
Wiem, notka jest dosyć krótka, niekonkretna, nudna. Ale tak bardzo chciałam dodać coś na bloga, tak bardzo tęsknię za częstymi postami, że po prostu musiałam. Wiem, że nie wyczerpałam tematu, ale niestety nie potrafię tego robić. Wszystkim życzę spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnym gronie. Trzymajcie się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz