Hej
Wakacje rozkręciły się na dobre, a do mojej miejscowości zawitało piękne słońce. Nareszcie mam czas na to, aby się spokojnie wyspać, spotkać z koleżankami, poćwiczyć, nadrobić listę książek do przeczytania i seriali do oglądnięcia, zrobić porządki, nauczyć się gotować, grać na gitarze... no właśnie. Jak zwykle powtarzam sobie że to nareszcie dużo wolnego czasu, który mogę przeznaczyć na wiele ciekawych, produktywnych rzeczy! Ale.. już po kilku dniach okazuje się, że upały za bardzo męczą, że dni są zbyt krótkie, że muszę dać sobie jeszcze jeden dzień na nie robienie praktycznie niczego, żeby wypocząć przed nowym rokiem szkolnym. Niestety nic, dosłownie nic nie jest w stanie oderwać mnie od łóżka, telefonu i lodówki. Znasz to skądś? Jeśli tak, to h5, jeśli nie, to podziwiam.
Od zawsze nienawidziłam tego, jak mało mam w sobie samozaparcia i silnej woli. Że nie potrafię powiedzieć sobie "Wstawaj Zuza!" i z radością wyjść na rower, wyręczyć mamę w zrobieniu obiadu i poukładać rzeczy w szafie.
To nie polega na tym, żeby przekopać wszystkie podręczniki do następnej klasy i wkuć cały materiał czy wymyślić nową regułę matematyczną. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ja po prostu nie chcę zmarnować kolejnych wakacji i przez cały rok żałować, że nie wykorzystałam tego czasu lepiej.
Dobrym sposobem na moje lenistwo jest zaplanowanie sobie całego dnia. Nie chodzi o to, żeby nastawić budzik na szóstą, zmusić się do biegania, męczyć na największym słońcu i przeczytać najnudniejszą książkę świata tylko po to by móc skreślić kolejną czynność ze swojej żelaznej listy. Wiadomo, iż taka lista nie podziała, jeżeli będzie na niej napisane coś w stylu:
-poćwiczę
-zrezygnuję z komputera
-zamienię słodycze na owoce
-będę przynajmniej trzy godziny siedzieć na świeżym powietrzu
Od razu mówię, że na pewno nie zrobimy nawet jednego punktu. Po prostu nam się odechce, gdy zobaczymy ilość zadań oraz zbyt wysokie wymagania postawione samemu sobie. Cele muszą być realne, a na pewno przyjemniej będzie nam żyć ze świadomością, że dzień był produktywny i zrobiliśmy wszystko, co mieliśmy w planach.
Po drugie, nie można stworzyć kilometrowej listy napisanej drobnym maczkiem z rzeczami do zrobienia. Nie starczy nam na to dni, a będziemy chodzić poirytowani, że tak łatwo się poddaliśmy. Lepiej wyznaczyć sobie 10 zadań i trzymać się ich przez te dwa miesiące. Brzmi sensownie, prawda?
Po trzecie - upał i zmęczenie to nie wymówka! Lato charakteryzuje wysoka temperatura, pot spływający z czoła i lenistwo. Nie wolno wtedy wyłączyć się z życia i myśleć tylko o tym, jak można się ochłodzić. Wiadomo, nie można przesadzać i w najbardziej upalnych godzinach wyjść pobiegać. Ale gorąco będzie, niezależnie od tego co robimy więc nie zwalajmy braku silnej woli na gorąco.
Widzicie, ja też mogłam nie pisać tej notki. Przyjemniej byłoby pooglądać film i spędzić kolejny dzień na wylegiwaniu się w łóżku. Ale zmotywowałam się do tego, by pisać. Wszystko jest dla ludzi - wy też dacie radę zrobić to, na co macie ochotę. Miłych wakacji!
Wakacje rozkręciły się na dobre, a do mojej miejscowości zawitało piękne słońce. Nareszcie mam czas na to, aby się spokojnie wyspać, spotkać z koleżankami, poćwiczyć, nadrobić listę książek do przeczytania i seriali do oglądnięcia, zrobić porządki, nauczyć się gotować, grać na gitarze... no właśnie. Jak zwykle powtarzam sobie że to nareszcie dużo wolnego czasu, który mogę przeznaczyć na wiele ciekawych, produktywnych rzeczy! Ale.. już po kilku dniach okazuje się, że upały za bardzo męczą, że dni są zbyt krótkie, że muszę dać sobie jeszcze jeden dzień na nie robienie praktycznie niczego, żeby wypocząć przed nowym rokiem szkolnym. Niestety nic, dosłownie nic nie jest w stanie oderwać mnie od łóżka, telefonu i lodówki. Znasz to skądś? Jeśli tak, to h5, jeśli nie, to podziwiam.
Od zawsze nienawidziłam tego, jak mało mam w sobie samozaparcia i silnej woli. Że nie potrafię powiedzieć sobie "Wstawaj Zuza!" i z radością wyjść na rower, wyręczyć mamę w zrobieniu obiadu i poukładać rzeczy w szafie.
To nie polega na tym, żeby przekopać wszystkie podręczniki do następnej klasy i wkuć cały materiał czy wymyślić nową regułę matematyczną. Nie, nie i jeszcze raz nie. Ja po prostu nie chcę zmarnować kolejnych wakacji i przez cały rok żałować, że nie wykorzystałam tego czasu lepiej.
Dobrym sposobem na moje lenistwo jest zaplanowanie sobie całego dnia. Nie chodzi o to, żeby nastawić budzik na szóstą, zmusić się do biegania, męczyć na największym słońcu i przeczytać najnudniejszą książkę świata tylko po to by móc skreślić kolejną czynność ze swojej żelaznej listy. Wiadomo, iż taka lista nie podziała, jeżeli będzie na niej napisane coś w stylu:
-poćwiczę
-zrezygnuję z komputera
-zamienię słodycze na owoce
-będę przynajmniej trzy godziny siedzieć na świeżym powietrzu
Od razu mówię, że na pewno nie zrobimy nawet jednego punktu. Po prostu nam się odechce, gdy zobaczymy ilość zadań oraz zbyt wysokie wymagania postawione samemu sobie. Cele muszą być realne, a na pewno przyjemniej będzie nam żyć ze świadomością, że dzień był produktywny i zrobiliśmy wszystko, co mieliśmy w planach.
Po drugie, nie można stworzyć kilometrowej listy napisanej drobnym maczkiem z rzeczami do zrobienia. Nie starczy nam na to dni, a będziemy chodzić poirytowani, że tak łatwo się poddaliśmy. Lepiej wyznaczyć sobie 10 zadań i trzymać się ich przez te dwa miesiące. Brzmi sensownie, prawda?
Po trzecie - upał i zmęczenie to nie wymówka! Lato charakteryzuje wysoka temperatura, pot spływający z czoła i lenistwo. Nie wolno wtedy wyłączyć się z życia i myśleć tylko o tym, jak można się ochłodzić. Wiadomo, nie można przesadzać i w najbardziej upalnych godzinach wyjść pobiegać. Ale gorąco będzie, niezależnie od tego co robimy więc nie zwalajmy braku silnej woli na gorąco.
Widzicie, ja też mogłam nie pisać tej notki. Przyjemniej byłoby pooglądać film i spędzić kolejny dzień na wylegiwaniu się w łóżku. Ale zmotywowałam się do tego, by pisać. Wszystko jest dla ludzi - wy też dacie radę zrobić to, na co macie ochotę. Miłych wakacji!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz