piątek, 14 sierpnia 2015

Noc - cudowna pora

Dobry wieczór!
Korzystając z ostatnich tygodni wakacji, chcę jak najczęściej wstawiać posty. Wiadomo, że w pierwszych miesiącach będę musiała się bardzo przyłożyć do nauki. Naprawdę chcę być dobrą uczennicą i dostawać świetne oceny. W przyszłości chciałabym iść na medycynę, dlatego muszę dużo czasu poświęcać nauce. Ale nadal trwają wakacje, to nie pora na wywody o szkole.
Nie wiedziałam, o czym napisać notkę. Miałam jakieś gorsze dni chyba. Jest teraz 23:00 i jak zwykle będę siedzieć do późna w nocy. Albo w ogóle nie zasnę, już się do tego przyzwyczaiłam. Uwielbiam noc, jest taka piękna, ciemna, tajemnicza. Dużo bardziej wolę ją od dnia. Czasami nawet biorę książkę, latarkę i śpiwór i śpię na balkonie, bo nie ma lepszego uczucia od tego, kiedy zasypia się nad gwiazdami. W nocy jest zwykle cisza. Mroczna, cudna głucha cisza. To czas, kiedy możesz pomyśleć nad sobą, minionym dniem, zrelaksować się, odpocząć, nabrać sił. Ja kocham wejść pod ciepłą kołderkę (pod którą nie ma tych irytujących robali które wlatują do pokoju kiedy uchylisz okno na milimetr!) razem z pyszną herbatą, słuchawkami na uszach i dobrą lekturą. Albo pisać wtedy bloga lub pamiętnik. Czytać wiersze. Oglądać filmy. Myśleć nad różnymi sprawami. Przygotowywać plan następnego dnia. Sprzątać pokój. Uwielbiam to uczucie kiedy patrząc w gwiazdy wiem, że teraz patrzą się w nie miliony osób na całym świecie. Może idolka właśnie w tej chwili ogląda ten sam księżyc co ja? Niebo jest takie nieodgadnione, czarne, ale w pewien dziwny sposób jednoczy ludzi.  Nie wiem, co bym zrobiła bez nocy, nie wyobrażam sobie bez niej życia. Nocą mogę być sobą, płakać do woli, cieszyć się do woli, myśleć do woli. Noc wiele razy mnie też uratowała. Kiedy nie miałam na coś czasu, ona dała mi cudowny zapas kilku godzin. Nie nauczyłam się na sprawdzian? kułam do niego w nocy. Zostało mi kilka odcinków serialu? oglądnęłam go po zmroku. Gdy zarywam nockę, obserwuję z zapartym tchem, jak świta, na niebo powracają kolory, miasto budzi się do życia, zaczynają kursować samochody, autobusy, znowu zgiełk... to niesamowite, jak z tak spokojnej pory robi się głośny, jasny dzień. To trochę jak z wiosną - pokryty śniegiem, cichy świat pogrążony w sennych marzeniach nagle zielenieje, zwierzęta budzą się, zaczyna się prawdziwe życie. Które niezbyt lubię. Wolę uciekać w fantastyczny świat nocy, gdzie wszystko jest lepsze, łatwiejsze. Nikt mnie nie męczy, o nic nie pyta, mam upragnioną ciszę i błogi spokój, tą samotność której nie zaznam w dzień... Mam takie wrażenie, że wszystko wokół zatrzymało się i panuję nad wszystkim. Nie liczę upływu czasu. Wtedy zadaję sobie pytania z pięknej piosenki: "jaki był ten dzień? co darował, co wziął? czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno? jaki był ten dzień, czy coś zmienił czy nie? czy był tylko nadzieją na dobre i złe...". To takie dziwne - w nocy czuję się bezpieczniejsza, wszystko jest inne, uczucia także. Kurczę, noc to po prostu rzecz magiczna, nie da się jej objąć rozumem, po prostu ją ubóstwiam.
♥♥♥
Post był może nieco osobliwy, ale odsłoniłam przed wami tą marzycielską część mojej duszy. Zastała mnie godzina 00:00. Teraz jak zwykle będę rozmyślać, po czym udam się na zasłużony odpoczynek.
Miłej nocy, xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz