niedziela, 11 października 2015

kilka słów o związkach, czyli rady zakochanej niedorajdy

Heeeejka naklejka!
Szczerze mówiąc, mam tak dużo nauki, że ledwo stoję na nogach (bądź też siedzę na krześle). Zostałam poproszona na swoim asku przez anonimową czytelniczkę bądź czytelnika (swoją drogą, jeśli to czytasz misiu, to gorąco pozdrawiam, nawet nie wiesz jak się cieszę że czytasz moje posty, jesteś dla mnie motywacją, kocham cię!!!) o napisanie notki na temat młodzieńczej miłości. Temat bardzo szeroki, ale spróbuję się wypowiedzieć.
♥♥♥
Miłość dotyczy każdego z nas, ponieważ każdy kocha. Jest to uczucie którego doznajemy od małego. W jednej z moich ulubionych piosenek jest cytat "nikt nie chce kochać, wszyscy kochać boją się, a każdy chce być kochany...". W sumie, ostatnio zaczęłam zastanawiać się czy to prawda. Myślę, że ludzie chcą kochać, a obawiają się odtrącenia przez drugiego człowieka. I tak, to prawda, że każdy potrzebuje miłości. Jak wody, ognia, powietrza (naleśników, własnej łazienki i biletu na koncert idola). Młodzieńcza miłość... praktycznie każdy przechodził ten stan. Motylki w brzuchu, rumieńce na policzkach, ukradkowe spojrzenia, gęsia skórka - objawy zakochania się. Nie chcę przytaczać samej teorii więc wyjaśnię jak to jest ze mną. Jestem od trzech lat zakochana w chłopaku który mnie nie lubi, jeśli nawet nie nienawidzi. Żeby było jasne, od początku chyba nie pałał do mnie sympatią, ja wręcz przeciwnie. Imponuje mi, jest naprawdę świetny, sama nie wiem. W każdym razie zero szans na związek. Zawsze jak go widzę, czuję jakby szturchnięcie w brzuch, momentalnie odwracam wzrok i robi mi się zimno. Przez pewien jednak okres czasu byliśmy naprawdę blisko siebie i byliśmy parą. Serio. Z nienawiści do miłości, z miłości do nienawiści. Jak to jest w związku? Zależy od osoby. Uważam, że para powinna się nawzajem wspierać, ufać sobie, pomagać, jak najczęściej rozmawiać. Nie możemy być do niczego przymuszani. Miłość ma być bezwarunkowa, silna, stała. Ale każdy ma inne ideały i w zupełności to rozumiem. Jednym z powiedzmy "podpunktów" w temacie miłości jest:
jak zakochac w sobie chłopaka?
Szczerze mówiąc nie wiem. Ogólniki, takie jak nowe ciuchy, zaproszenia na imprezy, urocze uśmiechy, zaproszenie na fb, stały kontakt, można przeczytać w każdej gazecie młodzieżowej. Moje sposoby były troszkę inne. Nie zaczęłam ubierać się inaczej, nakładać 10 kg tapety na twarz czy flirtować. To nie jest w moim stylu i po prostu tego nie potrafię. Za to zaczęłam mówić mu nieco głośniej cześć. Dowiedziałam się, że interesuje go gra na gitarze, seria o Igrzyskach Śmierci i kiedy był w pobliżu, zaczynałam o tym mówić. Peszy mnie patrzenie ludziom w oczy, dlatego nie puszczałam mu oczek czy nie przygryzałam warg (uważam to za idiotyczne no ale). Próbowałam więc zaczynać z nim rozmowę - żeby było jasne, nie przez smsy, ale w realu. Nie byłam na tyle śmiała aby zaprosić go do kawiarni, musiały mi wystarczyć przerwy w szkole. Jestem (na szczęście) osobą oczytaną i szybko znaleźliśmy wspólne tematy do rozmowy. Po niedługim czasie zaczęłam mu naprawdę ufać i powierzałam mu sekrety, troski. Chyba przez to wyczuł że nie traktuję go wyłącznie jak kolegę. Nie chciałam, żeby pokochał mnie za wygląd, tylko za charakter. Zapisaliśmy się na to samo kółko, zawsze odprowadzał mnie po nim do domu. Zaczęliśmy w końcu rozmawiać na skype. Pod koniec roku była wycieczka szkolna... spędziliśmy ten dzień razem i chyba cała klasa zaczęła mówić że się w sobie zakochaliśmy. I to była prawda.
Jak mu o tym powiedziałam?
 aż do dziś jest mi trochę wstyd. Nie wiedziałam, jak mu to przekazać. Poprosiłam jego kuzynkę żeby delikatnie dała mu do zrozumienia że go kocham. Koniec końców okazało się, że kuzynka powiedziała że jakaś dziewczyna się w nim zakochała. Wtedy przestraszyłam się że może pomysleć o kimś innym. Podrzuciłam mu karteczkę z napisem kocham cię. Znał moje pismo. Jednak wiedziałam o nim zbyt dużo i zdawałam sobie sprawę ze głupia karteczka nie wystarczy. Pech chciał, że karteczkę przeczytał jego kolega z ławki i powiedział to chłopakom w szatni. Mój crush stwierdził, że "ta osoba" musi mu to powiedzieć prosto w oczy i w gruncie rzeczy go rozumiałam. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Gdy był z kolegami na podwórku, podeszłam do niego, powiedziałam "kocham cię" i uciekłam. Pobiegł za mną, powiedział że odwzajemnia to uczucie i zostaliśmy parą.
Jak to jest w związku?
Według mnie - cudownie. Poczynając od słodkich smsów na dzień dobry i dobranoc. Przytulasów i całusów. Wspólnego słuchania muzyki. Codziennych czułości, rozmów, żartów. Przeświadczenie, że ktoś cię kocha, adoruje, jesteś dla kogoś numerem jeden jest prześwietne! Zawsze potrzebowałam kogoś kto podzieli moje smutki i radości, komu będę ufała w stu procentach, z kim zawsze będę mogła porozmawiać. Był dla mnie najważniejszy. Wskakiwałam mu na plecy, łaskotał mnie, chodziliśmy za rękę i śmialiśmy się z głupich filmików które wspólnie nagrywaliśmy. Ważne w związku jest to, abyśmy niczego nie ukrywali przed drugą połówką, poświęcali jej dużo uwagi, spędzali z nią wolny czas i jawnie wyrażali/mówili o swoich uczuciach. Należy jednak pamiętać o jednej sprawie (!!!!!!!!!). Nie wolno, nie wolno i jeszcze raz nie wolno olewać przy tym innych przyjaciół. To nie jest tak, że chłopak zastąpi ci wszystkich. Z najlepszą przyjaciółką musisz spędzac tyle samo czasu co z ukochanym. Pamiętaj, kto był, gdy nie było niego.
♥♥♥
Nie mam pojęcia, co jeszcze mogłabym opisać, ponieważ nie chcę się wypowiadać w tematach o których nie mam zielonego pojęcia. Pisałam tą notkę tak od serca więc nie każdemu mogą się spodobać moje porady i przemyślenia, ale jak zwykle bardzo się starałam. Pamiętajcie, że nawet jeśli chłopak was nie pokocha, nie możecie rozpaczać i utwierdzać się w przekonaniu że jesteście okropni i to z wami jest coś nie tak. Po prostu zabrakło chemii. Macie jeszcze czas na związek. Na pewno znajdziecie kiedyś świetną osobę, która pokocha was z wzajemnością i ułożycie sobie z nią życie. Tyle z mojej strony i... pamiętajcie że ja was bardzo mocno kocham!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz