witam wszystkich
jak zwykle mam dużo nauki, niepozbieranych do kupy myśli i pustych kubków po kawie. Słucham swojej superhiperwyjątkowejewah playlisty i próbuję się skupić na notce. Co chciałabym zrobić na feriach? Cóż, moje plany na te dwa tygodnie które i tak miną jak dwa dni, mam dosyć konkretnie zaplanowane. Pojadę na biwak harcerski, będę ćwiczyć grę na instrumentach, pouczę się, spotkam z przyjaciółmi, napiszę posty, przeglądnę youtube, pójdę na zakupy (potrzebne mi jakieś jeansy i wyjściowa bluzka/sweter), pójdę na spacer, zrobię zdjęcia, przeczytam książkę, oglądnę serial... pomysłów mam mnóstwo, ale pewnie większości i tak nie zrealizuję. Dlaczego? Bo jestem typem osoby, która ma słomiany zapał do wszystkiego. Kupuję farby i nie maluję, bo mi się odechciewa. Pożyczam podręcznik o gitarze, ale nigdy nie dotykam tego instrumentu, bo przecież uczę się już grać na dwóch więc kolejny jest bez sensu. Tym razem postanowiłam, że będzie inaczej. Na całe szczęście nie jestem typem osoby śpiącej do południa; zwykle wstaję w okolicach ósmej. Mam cały dzień na robienie czegoś niesamowitego! Tylko... no właśnie, czego? Kiedy już zrobię plan działania, stwierdzam, że dziś odpocznę, a jutro zacznę z wielką mocą. Tylko że sytuacja się powtarza - codziennie, do końca wolnego. Ferie zaczynam 15 lutego, dlatego miałam dużo czasu na porządne zastanowienie się nad tym. Z doświadczenia wiem, iż jeśli zaplanuję sobie wszystko co do sekundy, nie będę miała z tego żadnej frajdy a ferie zlecą jeszcze szybciej (chociaż to bardzo trudne). Dlatego postanowiłam w punktach zanotować w swoim kalendarzu to, co danego dnia chcę zrobić. Nie określiłam godziny, sposobu. Po prostu chcę zrobić to, co zaplanowałam. Jestem bardzo zadowolona ze swojego pomysłu i jeśli się zmobilizuję, na pewno uda mi się skreślić wszystkie punkty z mojej listy.
Czego użyłam do zapisywania punktów?
Uwielbiam książki Reginy, polecam także "Bóg nigdy nie mruga" i "jesteś cudem".
Uwielbiam książki Reginy, polecam także "Bóg nigdy nie mruga" i "jesteś cudem".
Ta zrobiona jest w formie kalendarza; w środku znajdują się sentencje, można coś dopisać bądź dorysować, na każdy miesiąc przeznaczona jest historia autorki (większość związana z Polską).
Codziennie rano i wieczorem oraz jeśli zajdzie potrzeba - w ciągu dnia, zaglądam do niego i zapisuję co muszę zrobić. W efekcie o niczym nie zapominam i mogę przeżyć dzień postępując według punktów.
Polecam także zastosować go jako organizer czasu w ciągu roku szkolnego. Gdy przychodzisz do domu, jesz obiad, oglądasz serial ćwiczysz, idziesz na zajęcia dodatkowe, ogarniasz social media, włączasz yt, czytasz książki, spotykasz się ze znajomymi...słowem, robisz wszystko, aby nie tknąć podręczników. Cóż, sama też tak mam - po lekcjach idę na kilka godzin na zajęcia dodatkowe i potem włączam wifi. Niestety, następnego dnia dostaję złą ocenę z kartkówki.
Jak poradziłam sobie z problemem?
Zapisuję w dzienniku plan działania: obiad, zajęcia, nauka i dopiero zabawa. Oczywiście, muszę się tego trzymać - wiadomo, że muszę się tego trzymać i sam wpis nie wystarczy. Jednak zapisanie polecenia własnoręcznie, złożenie pod tym podpisu, przeczytanie kilkukrotnie baaaardzo pomaga. Po kilku dniach weszło mi to w nawyk i nie potrafię funkcjonować inaczej. Naprawdę źle się czuję, jeżeli nie odrobię zadania i uprzednio włączę internet.
A, no i z takich bardziej błahych spraw: chciałabym zacząć robić brzuszki bądź inne ćwiczenia na brzuch. Także możecie trzymać za mnie kciuki żebym po kilku dniach nie przestała trenować! Pierwsze wyzwanie: zrobię tyle brzuszków, ile będę mieć wejść na tą notkę. Kocham was!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz