hejka naklejka
jem tosty siedząc przed komputerem i czuję jak przybywa mi dodatkowych kilogramów tu i ówdzie. No cóż, miłość do jedzenia zawsze wygrywa.
A właśnie, zrobiłam wczoraj sama pizzę i nie spaliłam kuchni!! Czuję się wygrywem życia.
♥♥♥
Często sobie powtarzam "odpuść sobie. Po co ty to robisz? Wiesz, że to nic nie da". Po prostu się demotywuję, sama, z własnej winy. Ale walczę; owszem, narzekam, jednak w pewnych kwestiach mam okropnie silną wolę. Nie potrafię zaakceptować tego, że nie umiem pewnych rzeczy. Od najmłodszych lat próbowałam się nauczyć tańczyć, zrezygnowałam dopiero po 4 latach, kiedy zrozumiałam, że to nie dla mnie. Nie lubiłam się ruszać, byłam sztywna, plątały mi się nogi, nie miałam dobrej koordynacji ruchowej. Po każdych zajęciach przychodziłam do domu w okropnym humorze. Twierdziłam, iż jestem beznadziejna, ale kiedyś się nauczę, będzie lepiej. Przecież to dopiero rok, dwa lata, trzy lata.. no właśnie. Rok za rokiem mijał, a ja pozostawałam taka sama. Byłam w stałym konflikcie z samą sobą, nie chciałam się poddać, to było takie nie w stylu upartej małolaty z pulchniutkimi nóżkami. W końcu zrozumiałam: nie jestem beznadziejna, nie powinnam się obwiniać, nie mogę być utalentowana w każdej dziedzinie, brak gracji nie wyklucza mnie z bycia człowiekiem. Nie uważam, że dałam za wygraną. Co to, to nie. Po prostu zmądrzałam, dojrzałam do tego, żeby poszukać innej pasji. Walczyłam godnie do końca, silna wola dawała o sobie znać po kolejnych próbach. Lecz - żeby było jasne - nie odpuściłam sobie przygody z muzyką. Entuzjastycznie zaczęłam rozwijać się w dziedzinie śpiewu. Wytrwałam w tym do dziś, mam własny zespół i stos dyplomów za wysokie miejsca w konkursach. Uprzedzam, nie chcę się chwalić; stwierdzam fakt osiągnięty przez długie lata ćwiczeń.
Czym w ogóle jest silna wola? Upór w dążeniu do celu, wytrwałość, nie uleganie różnym pokusom szkodzącym wygranej, wiara w osiągnięcie celu i niezłomność.
Co jest potrzebne do posiadania silnej woli? Motywacja.
Najpierw trzeba wyznaczyć sobie cel, pomyśleć o marzeniu, następnie ćwiczyć do upadłego, próbować, upadać, podnosić się i iść dalej. Raz się nie uda i chcesz zrezygnować? owszem, możesz, to twój wybór. Ale w ten sposób niczego nie osiągniesz. Mogłabym pisać różne słodkie rzeczy "nie martw się misiu, to nic, jutro będzie lepiej, poszukaj innego celu" ale nie o to tu chodzi. W tym rzecz, żeby wstać następnego dnia rano, harować do południa, w południe stwierdzić, że to nic, że jeszcze się nie udało i pracować do wieczora. Ładny brzuszek do lata nie wyrobi się sam (apel do mnie i mojej Żelusi Nelusi, Madzi i Fausti), gitara sama nie zagra ulubionego hitu idola. Niestety, od nas zależy wszystko. Nasz los jest w naszych rękach, nie w babci, mamy, nauczyciela, przyjaciółki czy wujka. Jest nasz, jedyny i niepowtarzalny. Nie możemy go puścić, oddać, zaprzepaścić szansy na sukces.
Silna wola jest cholernie ważna, bez niej nic się nie uda. Co mogę poradzić na jej brak? Nic, bo każdy ją ma, trzeba ją tylko odkryć i wyćwiczyć. Zamiast pisać tą notkę, mogłabym spać. Ale wolę pisać, zarwać noc. Nie zrezygnuję z tego, jestem silna. Dam radę. Jak ćwiczyć silną wolę? Próbować. Uczyć się, trenować, wstawać. Codziennie stawać na lodowej tafli, trzymając się barierki i przesuwać nogi ubrane w łyżwy. Codziennie odpalać filmiki z cardio na youtube, wykonywać ćwiczenia. Cieszyć się każdym małym sukcesem, szukać inspiracji. Nie niszczyć samego siebie.
W pewnym momencie, po pewnym czasie możecie stwierdzić, że coś nie jest po prostu dla was. Nie każdy ma słuch muzyczny czy płuca dobre do biegania. Czasem warto zrezygnować, żeby nie zniszczyć siebie. Tak, też zrezygnowałam z tańca, ale na korzyść śpiewania. Jest milion zainteresowań, kółek tematycznych - może akurat w następnych będziecie mistrzami?
Co mnie motywuje do zarywania nocek, spędzania ich nad książkami z biologii, studiowaniem ciała człowieka, oglądania filmów dla początkujących, młodych lekarzy? Ludzkie życie.
Marysia ma marzenia, uwielbia jazdę konną, ma przyjaciółkę i kwiatka, o którego codziennie dba. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Kto próbuje ją ratować? Lekarze. Uśmiech człowieka, który wyleczył się z białaczki, łzy szczęścia dziewczyny, której po chemioterapii zaczęły odrastać włosy - to wszystko sprawia, że chcę brnąć w to dalej. Nie pozwolę na to, żeby Marysia umarła. W przyszłości dostanę się na studia, ukończę je i będę bohaterem. Będę ratować ludzkie życie, największy dar.
♥♥♥
To wszystko, co miałam wam do przekazania. Trzymajcie się ciepło i nie zrezygnujcie ze swoich celów, wiem, że macie silną, cholernie silną wolę.
Spełnijcie marzenia dla siebie i dla mnie.
Kocham was!
♥♥♥
Często sobie powtarzam "odpuść sobie. Po co ty to robisz? Wiesz, że to nic nie da". Po prostu się demotywuję, sama, z własnej winy. Ale walczę; owszem, narzekam, jednak w pewnych kwestiach mam okropnie silną wolę. Nie potrafię zaakceptować tego, że nie umiem pewnych rzeczy. Od najmłodszych lat próbowałam się nauczyć tańczyć, zrezygnowałam dopiero po 4 latach, kiedy zrozumiałam, że to nie dla mnie. Nie lubiłam się ruszać, byłam sztywna, plątały mi się nogi, nie miałam dobrej koordynacji ruchowej. Po każdych zajęciach przychodziłam do domu w okropnym humorze. Twierdziłam, iż jestem beznadziejna, ale kiedyś się nauczę, będzie lepiej. Przecież to dopiero rok, dwa lata, trzy lata.. no właśnie. Rok za rokiem mijał, a ja pozostawałam taka sama. Byłam w stałym konflikcie z samą sobą, nie chciałam się poddać, to było takie nie w stylu upartej małolaty z pulchniutkimi nóżkami. W końcu zrozumiałam: nie jestem beznadziejna, nie powinnam się obwiniać, nie mogę być utalentowana w każdej dziedzinie, brak gracji nie wyklucza mnie z bycia człowiekiem. Nie uważam, że dałam za wygraną. Co to, to nie. Po prostu zmądrzałam, dojrzałam do tego, żeby poszukać innej pasji. Walczyłam godnie do końca, silna wola dawała o sobie znać po kolejnych próbach. Lecz - żeby było jasne - nie odpuściłam sobie przygody z muzyką. Entuzjastycznie zaczęłam rozwijać się w dziedzinie śpiewu. Wytrwałam w tym do dziś, mam własny zespół i stos dyplomów za wysokie miejsca w konkursach. Uprzedzam, nie chcę się chwalić; stwierdzam fakt osiągnięty przez długie lata ćwiczeń.
Czym w ogóle jest silna wola? Upór w dążeniu do celu, wytrwałość, nie uleganie różnym pokusom szkodzącym wygranej, wiara w osiągnięcie celu i niezłomność.
Co jest potrzebne do posiadania silnej woli? Motywacja.
Najpierw trzeba wyznaczyć sobie cel, pomyśleć o marzeniu, następnie ćwiczyć do upadłego, próbować, upadać, podnosić się i iść dalej. Raz się nie uda i chcesz zrezygnować? owszem, możesz, to twój wybór. Ale w ten sposób niczego nie osiągniesz. Mogłabym pisać różne słodkie rzeczy "nie martw się misiu, to nic, jutro będzie lepiej, poszukaj innego celu" ale nie o to tu chodzi. W tym rzecz, żeby wstać następnego dnia rano, harować do południa, w południe stwierdzić, że to nic, że jeszcze się nie udało i pracować do wieczora. Ładny brzuszek do lata nie wyrobi się sam (apel do mnie i mojej Żelusi Nelusi, Madzi i Fausti), gitara sama nie zagra ulubionego hitu idola. Niestety, od nas zależy wszystko. Nasz los jest w naszych rękach, nie w babci, mamy, nauczyciela, przyjaciółki czy wujka. Jest nasz, jedyny i niepowtarzalny. Nie możemy go puścić, oddać, zaprzepaścić szansy na sukces.
Silna wola jest cholernie ważna, bez niej nic się nie uda. Co mogę poradzić na jej brak? Nic, bo każdy ją ma, trzeba ją tylko odkryć i wyćwiczyć. Zamiast pisać tą notkę, mogłabym spać. Ale wolę pisać, zarwać noc. Nie zrezygnuję z tego, jestem silna. Dam radę. Jak ćwiczyć silną wolę? Próbować. Uczyć się, trenować, wstawać. Codziennie stawać na lodowej tafli, trzymając się barierki i przesuwać nogi ubrane w łyżwy. Codziennie odpalać filmiki z cardio na youtube, wykonywać ćwiczenia. Cieszyć się każdym małym sukcesem, szukać inspiracji. Nie niszczyć samego siebie.
W pewnym momencie, po pewnym czasie możecie stwierdzić, że coś nie jest po prostu dla was. Nie każdy ma słuch muzyczny czy płuca dobre do biegania. Czasem warto zrezygnować, żeby nie zniszczyć siebie. Tak, też zrezygnowałam z tańca, ale na korzyść śpiewania. Jest milion zainteresowań, kółek tematycznych - może akurat w następnych będziecie mistrzami?
Co mnie motywuje do zarywania nocek, spędzania ich nad książkami z biologii, studiowaniem ciała człowieka, oglądania filmów dla początkujących, młodych lekarzy? Ludzkie życie.
Marysia ma marzenia, uwielbia jazdę konną, ma przyjaciółkę i kwiatka, o którego codziennie dba. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Kto próbuje ją ratować? Lekarze. Uśmiech człowieka, który wyleczył się z białaczki, łzy szczęścia dziewczyny, której po chemioterapii zaczęły odrastać włosy - to wszystko sprawia, że chcę brnąć w to dalej. Nie pozwolę na to, żeby Marysia umarła. W przyszłości dostanę się na studia, ukończę je i będę bohaterem. Będę ratować ludzkie życie, największy dar.
♥♥♥
To wszystko, co miałam wam do przekazania. Trzymajcie się ciepło i nie zrezygnujcie ze swoich celów, wiem, że macie silną, cholernie silną wolę.
Spełnijcie marzenia dla siebie i dla mnie.
Kocham was!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz