Hejka misie
Styczeń jest tak bardzo zabiegany że z ulgą przywitam nadejście lutego - chociaż próbuję cieszyć się każdym dniem. Na razie jednak mamy pierwszą połowę miesiąca i przychodzę do was z notką o przyjaźni. W sumie to temat rzeka i zastanawiam się, czy napiszę o tym, o co mi chodziło (zwykle odbiegam od tematu). Cóż, czas na pogadankę!
♥♥♥
Przyjaciel... kto to taki? Osoba, która poczęstuje cię ciastkiem? Skrzyczy, kiedy nie ubierzesz szalika? Zrozumie cię bez słów? Będzie stać za tobą murem? Myślę, że wszystkie te czynności można przypisać przyjacielowi, chociaż definicji przyjaźni jest tysiąc trafnych i żadna nie jest idealna. Bo tak naprawdę nie ma wzoru na przyjaźń. Nie ma regułki, wytycznych, które sprawią, że dostaniesz odznakę bi ef ef roku.
To, co śmieszy mnie najbardziej, to pisanie w internecie postów typu "szukam przyjaciółki, musi lubić te same zespoły co ja, umieć tańczyć, mieć tyle i tyle lat." Kiedy to widzę to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Chyba coś mnie ominęło - od kiedy stosujemy zasady, jaki ma być przyjaciel? Nie rozumiem tego fenomenu. Szukanie na siłę ważnych osób jest bezcelowe. Zwykle takie znajomości bardzo szybko się kończą. Owszem, internetowi znajomi są fajni, skoro chcemy z kimś popisać to możemy o tym poinformować na forum, ale żeby od razu wyjeżdżać z przyjaźnią na całe życie, która musi trzymać się określonych reguł? To bezsens i głupota.
Muszę przyznać, że gdyby nie przyjaciele, nie byłoby mnie tutaj. Rozpaczliwie potrzebuję bliskości. Innych rąk, które chwycą mnie i pociągną za sobą. Rozmów. Karmienia zaufaniem. Powiernika tajemnic. Kogoś dla kogo będę tą pierwszą i najważniejszą, kto nigdy mnie nie zostawi. Jeśli nie miałabym przyjaciół, w sumie nic nie miałoby jakiegokolwiek kierunku. Nie potrafiłabym utrzymać życia w ryzach. Nie uczyłabym się śpiewać. Nie zapisałabym się na ZHP. Nie umiałabym zrobić jajecznicy i przyszyć guzika. Nie zaliczyłabym testu z fizyki. Nie założyłabym bloga. Przyjaźń to jak bilet na księżyc. Kiedy czujesz że ktoś traci czas właśnie dla ciebie, nie odpisuje ci tylko z przymusu, pójdzie za tobą na koniec świata i nie odejdzie po pierwszej lepszej kłótni, wygrywasz. Szkoda mi ludzi, którzy nie mają się komu wygadać, zaufać, nie mają się do kogo przytulić. Ja przyjaciół potrzebuję jak tlenu, nawet bardziej. Byłam, jestem i będę im głęboko wdzięczna za to, kim jestem, gdzie jestem, co robię. Że się nie poddałam. Że byli przy mnie wtedy kiedy nie było nikogo. Czasami nie da się powiedzieć komuś o tym co się czuje - przyjaciele to zrozumieją i nie odejdą. Ważne jest, by oczekiwać od nich tego, co możemy dostać. I dawać w zamian tyle, ile się da. Noszę cząstkę każdego przyjaciela w swoim sercu, nieważne czy już go nie ma. Bo tak, ja też straciłam przyjaciela. Cenniejszego niż złoto. I nie chcę obwiniać siebie ani jego, po prostu to się skończyło. Bardzo za nim tęsknię, ale czasu nie wrócę, trzeba żyć dalej.
Dlaczego w ogóle zdecydowałam się napisać tą notkę? Przez piosenkę.
"It feels like there's oceans
Between me and you once again
We hide our emotions
Under the surface and tryin' to pretend
But it feels like there's oceans
Between you and me"
Between me and you once again
We hide our emotions
Under the surface and tryin' to pretend
But it feels like there's oceans
Between you and me"
Ten cytat uświadomił mi, że muszę walczyć o przyjaciół, bo nigdy nie znajdę lepszych. Nie wymienię ich i nie kupię. Nie pozwolę na to, żeby oceany znalazły się miedzy mną a przyjacielem. Już raz tak się stało. Nie chcę, żeby zdarzyło się tak ponownie. Nie będę ukrywać emocji pod powierzchnią, tłumić ich w sobie, ale będę je wyrażać zawsze, szczere i czyste. Nie będę udawać, nie chcę. Przy tych na których mi zależy nie potrzebuję udawać.
♥♥♥
Życzę wam tego, żebyście znaleźli przyjaciół. Prawdziwych, nie fałszywych/ Na całe życie, nie krótką chwilę. Gwarantuję wam, że zapewnią wam największe szczęście, wsparcie i oparcie, jakiego doświadczycie w życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz